Czekaliśmy na zimę, narzekaliśmy, że nie ma śniegu, że błoto pod butami, że Gwiazdka nie biała, że tyle czapek zrobionych, że nie potrzebnie, że nie ma niskich temperatur, że czapki w kąt pójdą.
A jak już pomarudzilismy i przywołaliśmy zimę, to narzekamy, że zimno, że strach nos wystawić, żeby go nie odmroziło.
Wbrew więc wszystkiemu trzeba wyjść i chociaż czapkę światu pokazać, że zrobiona, że się przydała, że nie takie zimno straszne, że dwadzieścia kresek na minusie to nie koniec świata. I tym oto sposobem wychyliłam nos z domu i okazało się, że mimo bardzo niskich temperatur było przyjemnie, co zapewne zawdzięczam ciepłym promieniom słońca.
Czapek troszkę naprodukowałam, niektóre zmieniły właściciela, najchętniej chodzę w fioletowym berecie (zajrzyj tutaj a ujrzysz moją letnią opaleniznę, po której nie ma już śladu), a to z jednej przyczyny, zawsze leży na półce pod ręką. Kiedy się śpieszę łapię więc to co mi się rzuci w oczy. Mimo częstego uzytkowania trzyma się dobrze. To jedna z wielu zalet rzeczy robionych na drutach, robisz raz a masz na lata. Pamiętam, że każdej zimy zużywałam trzy pary rękawiczek kupionych w sklepie. Teraz mam jedna ulubioną, dwuletnią, zieloną (widoczną na zdjęciu), która jest nie do zdarcia. Fakt mechaci się, ale to jedyna wada. Rękawiczki nie mają żadnych dziur i nie przecierają się, a sa eksploatowane intensywnie.
Mój wzrok przyzwyczaił się już do czapki neonki (zajrzyj tutaj), ale przyznaję, że jak to sie popularnie mówi "daje po oczach", zawsze kiedy wyciągam ją z szafki, mam nadzieję, że czapka przestanie świecić.
Z oczywistych względów nie noszę nauszników (zajrzyj tutaj). A na spacer w towarzystwie ogromnego sopla lodu, wybrałam cieplutkie futerko (zajrzyj tutaj). Uwielbiam tą czapę, chociaż przypominam Tatara z Ogniem i mieczem
Świetne zdjęcia,super ta czapka z futerkiem.Mam też takie futerko tylko nie wiem jak go przyszyć!!!!
OdpowiedzUsuńZ futerkiem też miałam problem, kilka razy odpruwałam i przyszywałam ponownie. Musisz stosować metodę prób i błędów to jedyny sposób, który się sprawdził w moim przypadku.
Usuńte słuchawki - piękne :)
OdpowiedzUsuńRóżowe - moje marzenie - spełnione.
UsuńA jednak warto było się dobrze przygotować na zimę:)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie warto, ale tęsknię już za wiosną :)
UsuńŚliczne zdjęcia. Czapki też ofkors. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCzapka to najtrudniejsza rzecz jaką robiłam na drutach.
UsuńNo proszę, pięknie się komponujesz w ten cudny, mroźny dzień:)
OdpowiedzUsuńPrzestałam się przejmowac jak coś wygląda - hmmm starzeję, się chyba - ważne aby w tyłeczek i główkę ciepło było:)
Nie starzejesz się ;) kobiety nigdy się nie starzeją, a jedynie zmieniają na lepsze :)
UsuńWYGLĄDASZ JAK TAKI MAŁY BOBAS opatulony od stóp do głów!!! :)
OdpowiedzUsuńTak też się czułam tego dnia :)
UsuńŚliczny reportaż zimowy.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńU mnie nadal mroźno i zima nie odpuszcza.
UsuńWspaniałe czapki.Bardzo fajna sesja:))))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Zdecydowanie wolę robić zdjęcia na zewnatrz niż w pomieszczeniach.
UsuńWitam!
OdpowiedzUsuńJako stała dziergaczka rękawiczek - poleć proszę dobrą włóczkę, nadającą się na te wyroby.
Ja ostatnio dziergałam z Himalaya Efsun oraz YarArt Shetland. Włóczki świetne, ale pełniąc rolę rękawiczek - strasznie się mechacą.
Moje rękawiczki też się mechacą, ale można się pozbyć niepotrzebnych kłaczków z nich przy użyciu starej maszynki do golenia.
UsuńWitaj Kokotku!!! Może już teraz będzie wszystko dobrze z tym blogerem:) Sesja zdjęciowa rewelacyjna, ale mieliście fajne pomysły:) z soplem super:) czapy możesz zmieniać co godzinę:))) wszystkie piękne!!! Pozdrawiam i miłego jutrzejszego dnia życzę:)))
OdpowiedzUsuńMusi być dobrze, bo się strasznie stęskniłam i cieszę się, że do nas powróciłaś :):):)
UsuńW takiej czapie żaden mróz nie straszny :)
OdpowiedzUsuńMoże ja wystraszę mróz.
Usuńno i czapki dobrze, ze są :)
OdpowiedzUsuńDokładnie, ale podobno ma być już cieplej.
UsuńGenialna jest ta czapka. Ja nie znoszę czapek, są okropne. jak nie muszę, to nie wychodzę z domu w taką pogodę.
OdpowiedzUsuńNienawidzę czapek. przy takiej pogodzie nie wychodzę, jeśli nie jest to konieczne... Brr...
OdpowiedzUsuńAle twoja czapka jest bardzo ładna. Ja jeszcze nie trafiłam na tę jedyną.
Ja lubię czapki ze wzgledu na ich ciepło. Ale pamietam zimy bez czapek, teraz ciężko mi sobie wyobrazić, że biegam z gołą głową na takim mrozie.
UsuńBardzo mi się podoba czapa i nausznik z futerkiem. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńMyśle, że teraz, gdy zima mineła, spokojnie moge chodzić w nausznikach :)
Usuń