wtorek, 23 listopada 2010

BOŻE NARODZENIE



    Kilka lat temu przeprowadziłam, z bliskimi z mojej rodziny, wywiad na temat świąt Bożego Narodzenia. Niedawno robiąc porządki odnalazłam moje zapiski i przekonałam się, że treści w nich zawarte  nadal są aktualne. Jednocześnie zatęskniłam za dawną atmosferą Świąt. Poniżej zamieszczam wywiad oraz zdjęcia Aniołków wykonanych na drutach.

  Co roku o tej samej porze, powraca do Nas nigdy nie słabnąca magia świąt Bożego Narodzenia oraz poprzedzającego je wieczoru wigilijnego. 

   " Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny, przy wzejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie, ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny, najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie". Tak pisze Wacław Rolicz - Lieder. O tym jak wyglądały święta dawniej, a jak obchodzi się je teraz rozmawiałam z babcią i mamą.

Jak pamiętacie święta z dzieciństwa, czy w znacznym stopniu różnią się od dzisiejszych? 

Babcia: Z pewnością. Teraz nie przywiązuje się tak dużej wagi do tradycji i obyczajów. Ważne są prezenty pod choinką, dobry film w telewizji, a nie przeżywanie świąt w gronie rodziny. Pamiętam moje dzieciństwo, wiem że wtedy naprawdę przeżywałam święta. Było w nich coś takiego, co pozostawało we mnie na zawsze.

Mama: Każdego roku na nowo powtarzamy cały rytuał - ubieramy drzewko, ozdabiamy okna, drzwi. Dopiero wtedy możemy w pełni poczuć atmosferę świąt, cofnąć się myślami do tych  sprzed lat, poczuć zapach wypieków z dzieciństwa przygotowanych z taką miłością przez babcię. Obecnie wszędzie na święta - praktycznie od ostatnich dni listopada panuje świąteczna gorączka, co więcej często objawiająca się czystym szałem zakupów. Nie ma to nic wspólnego z moim wyobrażeniem pełnej nadzei atmosfery przedświątecznej.


Co możecie powiedzieć o tradycji. Czy mimo tego, że jest przekazywana w określonej formie, kolejnym pokoleniom ulega zmianie? 

Babcia: Tradycja wprawdzie jest przekazywana, ale w ciągu tylu wieków, lat uległa zmianie. Wpływ na to miała również zmiana standardu życia. Gdy ja byłam młoda z lasu przywoziło się ogromny świerk, którego czubek był przyozdabiany wielką gwiazdą, klejoną pracowicie przez dzieci z kolorowych papierów. Nie znano jeszcze szklanych, kolorowych bombek, srebrnych łańcuchów i elektrycznych świeczek.


Mama: Każdy marzy o jak najpiękniejszym drzewku, wystawnych przyjęciach.  W tym zabieganiu ludzie zapominają o prawdziwej tradycji świąt. Wiele obyczajów już zanikło, a w rzadko którym domu całe rodziny oddają się ubieraniu drzewka świątecznego.


Obecnie na rynku, dostępne są wszelkiego rodzaju ozdoby choinkowe, którymi przybieramy drzewka w naszych domach, ale przecież dawniej wyglądało to inaczej. 


Babcia: Choinki były przybierane własnoręcznie wykonanymi ozdobami, które robiło się całymi wieczorami w gronie rodziny na długo przed świętami. Znajdowały się wśród nich pajacyki zrobione z wydmuszek, czyli wydmuchanych jajek, orzechy włoskie, łańcuchy z papierów długie na kilka metrów. Nikt wtedy nie słyszał o sztucznych choinkach.


Mama: Pamietam jak jeszcze moja babcia opowiadała, że nie przypadkowo dom przystrajały: jodła, świerk, albo sosna, ponieważ według wierzeń właśnie te drzewa zawierały życiodają moc. Duże znaczenie miały też rzeczy, które przyozdabiały je: jabłka zabezpieczały przed chorobami, orzechy sprowadzały miłość, natomist jajka symbolizowały odradzające się życie.


Wieczór wigilijny jest okazją do przeżycia pięknych chwil z naszymi bliskimi. Jak przygotowywano się do tego wyjątkowego wieczoru?

 Mama: Zaczynało się pranie w kotle, aż para osiadała na oknach. Buntowałyśmy się z siostrami przeciw tym szaleńczym porządkom. Kochałyśmy jednak tą przedświąteczną atmosferę, zapach drożdżowego ciasta i makowców. Wigilię spędzaliśmy u dziadków. Pod sufitem wieszano jemiołę, miała ona przynieść szczęście. W rogu pokoju stała ogromna, sięgająca sufitu jodła.


Babcia: Stół przykrywano białym obrusem, pod którym znajdowało się siano. W kącie stał duży snop zboża - aby w przyszłym roku siano i zboże obficie rodziło. Przy stole było jedno miejsce wolne dla niespodziewanego gościa, którego w dzień wigilii należało przyjąć jak członka rodziny.


Choinka już ubrana. Zabłysła pierwsza gwiazdka. Pora na wigilię. Czy jest jakieś danie, które najchętniej jest widziane na wigilijnym stole? 


Babcia: Ja osobiście nie wyobrażam sobie wigilii bez kutii. Pamiętam zwyczaj, który praktykował mój dziadek. Nabierał na łyżkę kutię i podrzucał pod sufit. Jeśli się przylepiła to oznaczało urodzaj na pszenicę, jeśli odpadła należało siać więcej jęczmienia i żyta.


Jaką można odczuć atmosferę w ten niepowtarzalny wieczór?


Babcia: Uroczysta, serdeczna, emanująca życzliwością. Jest taka jak my, bo przecież my ją tworzymy. Wszystkiego dopełniają kolędy: "Wśród nocnej ciszy", "Bóg się rodzi".


Mama: Życie jest gromadzeniem w pamięci dobrych i szczęśliwych chwil, które spędzamy z bliskimi. Ze świętami kojarzy się podniosły nastrój. Jak spędzimy dzień wigilii tak spędzimy cały rok.


Opłatek, którym łamiemy się w wieczór wigilijny to symbol Chrystusa, który narodził się w betlejemskiej stajence. Czy to prawda, że zwierzęta też otrzymywały opłatek? 


Babcia: Tak. Pieczono opłatki białe dla ludzi i kolorowe dla zwierząt. Zgodnie bowiem z obyczajem należało podzielić się opłatkiem z bydłem, aby je pobłogosławić.


Wiemy, że stary zwyczaj kolędowania zanika. Ludzie zamykają drzwi przed młodymi ludźmi, których wizyta dawniej zwiastowała szczęśliwy rok. Jak dawniej przyjmowano kolędników?

 Mama: Za oknami panowała sroga zima, wszystkie dzieci miały buzie przyklejone do szyb w oczekiwaniu na kolędników, z którymi kroczył korowód jasełkowych postaci: król Herod, diabeł, anioł, śmierć z kosą. Przedstawienia zawierały nie tylko scenki religijne, ale i rodzajowe. Podczas świąt, od dziecka chodziliśmy kolędować. Panował przesąd, że jeśli po kolędzie przyjdzie stara kobieta, to nie będzie szczęścia w Nowym Roku.


Babcia: W bardzo odległych czasach grupy te chodziły z żywymi zwierzętami, potem z maszkarami zwierzęcymi. Prym wiódł Turoń, dziwny zwierz z wielką paszczą. Straszył on gości, gonił dziewczyny. Kolędników należało ugościć i szczodrze obdarować, aby wychwalali hojność gospodarzy. 

Może znane są Wam obyczaje o których się już nawet nie wspomina?

Babcia: Wiem od mojego dziadka, że istniał zwyczaj opasywania stołu kolorowym łańcuchem, po to by "chleb się go trzymał". Z czasem łańcuchy przeszły na choinkę tracąc swą magiczną moc. Pamietam jak w dzień wigilii, rano domy odwiedzali mężczyźni co miało przynieść szczęście.

Większość tradycji związanych jest z Wigilią Bożego Narodzenia, a co z innymi dniami świąt?

Mama:  Dni te były wypełnione odwiedzinami rodziny, był to okres miłych wspomnień. Czas ten był okazją do spotkań również z rodziną z zagranicy, która wierzyła, że tylko w Polsce mogą spotkać prawdziwą atmosferę świąt. Później następował Nowy Rok.

Babcia: W Nowym Roku odwiedzało się sąsiadów z życzeniami. Mocno ubolewam, że niektórzy młodzi ludzie przypominają sobie o swoich korzeniach tylko przy okazji świąt. Dawniej od najmłodszych lat opowiadano dzieciom o pradziadkach, stryjach. Teraz bywa, że dzieci nie znają nawet imion dziadków. Wmówiono Nam, że wszystko, co było, jest niewiele warte. A przecież przeszłość pomaga lepiej odnaleść się w teraźniejszości. 


piątek, 19 listopada 2010

Rękawiczki łapawice

  Jak  nie oszaleć na zakupach włóczkowych? Najprościej to nie wybierać się do sklepu, ale tym samym zabieram sobie przyjemność dziergania. Ale jak tu mieć zarazem radość z robótek i nie odchudzić nadmiernie portfela? Trzeba się troszkę pomęczyć i odwiedzić sh.  
     Najpierw trzeba opracować strategię i zbadać teren. Nie w każdym sh można zakupić włóczki.. Ale jeśli już znajdę taki, gdzie jest to możliwe, to nanoszę go na zakupową mapę. Cena włóczek w ciucholandzie wynoszą od 1-3 zł, przeważnie są to już sprute i wcześniej wykorzystywane włóczki, ale zdarzają się też skarby, nowe jeszcze z etykietą, które nie są wcale droższe od tych wcześniej wymienionych. Z tego co zauważyłam, nie jest to towar, o który klienci się biją i sprzedawcy chętnie jeszcze opuszczają cenę (oczywiście przy dużej ilości). 
     Moim takim cennym łupem była włóczka na rękawiczki łapawice (Venezia, 62% Polyester, 38% Polyacryl, 53 m/50 g ).

   
 Do wykonania tych rękawiczek wystarczył jeden motek (50 g).

sobota, 13 listopada 2010

Eko-bransoletka


"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."
                                                                                                                                   Albert Einstein 



Eko-bransoletka z podwójnym motywem cukierka (wzór zamieszczam poniżej)




Wzór na warkocz-cukierek (wzór na 17 oczek)