środa, 6 kwietnia 2011

W kręgu bransoletek

   Moja najnowsza i najprostsza bransoletka, która została stworzona na bazie starej, która zawsze spadała mi z ręki. Odkąd przyozdobiłam ją splotem warkoczowym, zmniejszyła swoją średnicę i leży idealnie.

   Obecnie zaprzestaję pracy z bransoletkami, chyba, że wpadnie mi w ręce ciekawy splot warkoczowy. W minionym tygodniu byłam pełna podziwu dla pewnej Pani, która szła ulicą i dziergała na drutach. Z wrażeniea nie zdążyłam do niej podejść. Było to miłe zaskoczenie, na chwilę zapomniałam o rzeczywistości.

   Rzeczywistość- dobra czy zła? Napewno trudna do zmienienia. Ciężko jest się przedzierać przez gąszcz spraw papiekowych i codziennych obowiązków. Strach pomyśleć co by było gdyby nie moje druty. Ostatnio tak mało czasu mam na moje robótki i powiem szczerze tęsknię za nimi. Pozwalają mi odlecieć do innej krainy. Obecnie nie latam a stąpam. Czekam, aż znowu dostanę skrzydeł i odlecę.




16 komentarzy:

  1. Nie bój się dostaniesz skrzydeł...życzę Ci tego:))
    Na wszystko jest czas i na robótki też przyjdzie!
    Fajne te bransoletki, czy one po zrobieniu są specjalną metodą filcowane? Na tej pierwszej tak mi coś przyszło do głowy, że jest chyba filcowana, może się mylę...
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko jeszcze jakieś dredy na głowie i na imprezkę pogo gotowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bransoletki super - też muszę pomyśleć o takim dodatku dla siebie, tym bardziej, że włóczki potrzeba na to tyle co kot na płakał, więc wszystkie resztki ładnie się powykańczają :-P

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczne te Twoje bransoletki :) na pewno fajnie się noszą! życzę skrzydeł ale nie ikarowych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. guga, nie filcowałam tych bransoletek, nie poznałam jeszcze zakamarków tej techniki :). Jak dostanę skrzydeł to się odezwę :)

    malaala, wow o dredach nigdy nie marzyłam, ale o warkoczykach na całej głowie owszem.

    Yadis, dokładnie dzięki bransoletkom doskonale można wykorzystać resztki włóczek.

    agawu, dziękuję za docenienie :)

    kpkacha, dziękuję za wzlatujący komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzorki na tych bransoletkach wyrabiasz fantastyczne.Fajna jest też kolorystyka.Życzę Uskrzydlenia i Totalnego Odlotu:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ Iwonko, te bransoletki to jest właśnie ODLOT. Jakoś nie pomyślałam, że tak też można. O zwiniętych skrzydłach coś wiem i staram się ciągle pamiętać, że je mam. Choć chwilowo zwinięte, to wciąż jest szansa, że jeszcze kiedyś pofrunę. Pozdrawiam cieplutko i przesyłam mnóstwo uśmiechów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny pomysł z tą bransoletką

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podobają, a cóż kryje się pod tymi warkoczami - tektura, tkanina?

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne te Twoje bransoletki:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bransoletki wygladaja swietnie. Sliczne kolory i moje ulubione warkocze. Jak to robisz nie mam pojecia. Koniecznie musze sobie taka sprawic. A bransloletki pod spodem takie normalne plastikowe? Skrzydla na pewno wyrosna, moje tez opadly, ale sie powoli podnosza haha Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. juta, bardzo lubię warkoczowe tzw. "wypukłe" wzory. Stworzenie takiej bransoletki trochę czasu zajmuje, ale nigdy go nie żałuję. Najdłużej zajmuje mi wybieranie wzoru :)

    gosiaB, chyba muszę stworzyć nową bransoletkę i zgodnie z Twoją radą postaram się odlecieć :)

    eve-jank, dziękuję za tak częste odwiedziny i miły komentarz.

    Janola, szkieletem dla bransoletek jest pierścień wycięty z plastikowej butelki i zabezpieczony taśmą malarską :)

    Lucynka, miło mi, że podobają się Tobie :)

    Basia, ja też kocham warkocze. Do zrobienia tych bransoletek można wykorzystać zwykłe plastikowe dostępne w sklepach.

    Igraszki z włóczką, dziękuję za miły komentarz. Może niebawem odnajdę jakiś nowy pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No nie wpadłabym na to ;-)... dziękuję
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Janola, służę pomocą i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń