czwartek, 24 marca 2011

Obręcze do zasłon

   Wiosna zachęca do działania, mimo że słońce jeszcze nieśmiało przedziera się przez chmury, kwiaty boją się zakwitnąć, a cytrynków brak. Aby to nieśmiałe słońce częściej do mnie zaglądało wyprodukowałam obręcze na zasłony. Zrobiłam je podobnie jak bransoletki, które możecie ogladać w tych postach:
  1. dwa w jednym czyli bransoletka i szkatułka 
  2. eko-bransoletka z motywem warkocza 
  3. eko-bransoletka  
   Nic nie może się zmarnować więc wykorzystałam do ich stworzenia końcówki włóczek. Wybrałam sploty warkoczowe i plecionki, które należą do moich ulubionych. 
   Synoptycy straszą, że za kilka lub kilkanaście dni wrócą niskie tempertaury i chłodne powietrze. Ja jednak mam nadzieję, że te prognozy się nie sprawdzą a wiosna zawita na stałe :).






poniedziałek, 21 marca 2011

Czapka worek

   Wykonałam ją z włóczki, którą prezentowałam w poście o zakupach. Szczerze mówiąc i pisząc nie znalazłam przepisu na tego typu czapkę. 

   Chciałam jednak jak najszybciej uporać się z tym zamówieniem, ponieważ zawsze jak coś odwlekam to bywa, że tracę zapał i energię do danej robótki. 
   Aby sprawdzić jaka powinna być długość takiej czapki udałam się do sklepu i zmierzyłam czapkę. Ale nie wyglądało to w ten sposób, że wyciągnęłam wszystkie możliwe przyrządy przeznaczone do pomiaru i na oczach sprzedawczyni spisałam rozmiary czapki :). Otóż nie, włożyłam rękę do środka czapki i zapamietałam, że była głęboka aż do mojego łokcia. Tym sposobem nie musiałam się już martwić i kalkulować jak długą zrobić czapkę :). 
  Ponieważ włóczka ma już fantazyjny kolor, nie wybierałam ozdobnych splotów. Wykorzystałam pojedyńczy ściągacz, a nastepnie ścieg dżersejowy prawy. Udało mi się zrobić tylko jedno zdjęcie czapki, ponieważ świeżo po zrobieniu została pokochana i zabrana, a także zamówiona druga taka sama. Jak to dobrze, że kupłam więcej włóczk :) 
   

piątek, 18 marca 2011

Fioletowy beret z filmu "Burlesque"

      Tym razem prezentuję beret, który mam zamiar zrobić jak tylko zdobędę odpowiednią ilość fioletowej włóczki. Podoba mi się jego wzór, wprawdzie trudno mi określić dokładnie jakim splotem został wykonany, ale mam zamiar pokombinować z ściegiem ryżowym lub perłowym. Myślę, że taki lekki beret będzie idealny na wczesną wiosnę. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego weekendu :)

http://streemo.pl/Portal/518425,Zdjecie,ZASTAL_OKIEM_KIBICA_Kristen_Bell__Cher_w_Burlesque_fioletowo_mi.html

http://www.cherworld.com/news/wp-content/uploads/2010/01/cher-kristen-bell-burlesque.jpg

środa, 16 marca 2011

Panda na wykończeniu

CZY JA WYKOŃCZYŁAM PANDĘ CZY PANDA MNIE?


    Ta historia zaczęła się około dwa lata temu, kiedy to owładnięta zamiarem zrobienia zabawek na drutach, zostałam obdarowana książką Fiony McTague "Włóczkowe przytulanki". W tym to wydawnictwie natrafiłam na wzór misia pandy. Tak bardzo pragnęłam go zrobić, że nie przeraził mnie nawet poziom trudności, który w trzystopniowej skali został określony właśnie na trzy. 
    Wyobrażałam sobie, że będzie to duża panda przytulanka. Zakupiłam włóczke, której spokojnie wystarczyłoby na trzy przytulanki i zasiadłam do pracy. Ten etap pominę jednak milczeniem. Nigdy, przy żadnej robótce nie napracowałam się tyle i nie straciłam tyle cierpliwości, a efekt końcowy i tak był fatalny. Nie każde marzenie, jak widać się spełnia. Nastąpił etap knucia, jakby się tej pandy pozbyć (zdjęcia się nie zachowały, ale uwierzcie mi, nie chcielibyście tego oglądać). 

     Pewnego poranka Pan X przymierzał się do wyrzucenia śmieci. Sprytnie zapakowałam do nich także pande. Zadowolona z siebie, że nie muszę już oglądać niechlubnego dzieła oddałam się obowiązkom codziennym. Ale jeśli myślicie, że to koniec historii, to z przykrością stwierdzę, że niestety nie.


    Wieczorem tego samego dnia Pan X powrócił, ale nie sam. Powiedział sprytnie, że ma "coś" dla mnie. Jako, że lubię niespodzianki, zaczęłam podskakiwać jak małe dziecko, któremu się daje lizaka i próbowałam odgadnąć cóż to takiego. Kiedy wyczerpałam już wszystkie pomysły, Pan X wyciągnął...... uwaga...  PANDĘ :/ "chyba oszalał" pomyślałam. Tłumaczył się, że chciał uratować moje dzieło i był pewny, że się ucieszę.


   Poddałam się i wyniosłam ją na strych. Leżała tam pomiędzy innymi niechcianymi rzeczami, aż postanowiłam ją naprawić. Efektem tych napraw było stworzenie nowej Pandy, takiej dużej o jakiej marzyłam dwa lata temu. Dzięki temu, że Prototyp przetrwał uniknęłam kilku błędów. I jak tu nie być szczęśliwym. 

poniedziałek, 14 marca 2011

Kocyk dla malucha

Idzie wiosna, czas na wiosenny kocyk.


    Lubię robić rzeczy dla malutkich. Mają w sobie dwie zalety. Pierwsza z nich to szybki efekt pracy. A druga to każdorazowe zadowolenie klienta :)  

   Jeśli jednak kiedyś stworzę coś idealnie jak w instrukcji to będzie cud. Z nowym kocykiem też spotkały mnie przygody. 
    W jednej z moich książek wyszperałam przepis na śliczny, niemowlęcy kocyk. Stwierdziłam: "to nie może być nic trudnego,  nie wymaga przecież dodawania ani odejmowania oczek, ani nawet rzędów skróconych".  Jak można jednak przypuszczać nie wszystko poszło gładko.
    Po kilku rzędach stwierdziłam, że wzór mojego kocyka znacznie się różni od tego w książce. I wtedy pojawił się dylemat: kontynuować pracę  licząc, że będę umiała powtórzyć kilka razy własny wzór, czy też pruć robótkę i skupić się na wzorze z książki? 
   Jak wiadomo, nie mam cierpliwości do prucia.   I tak dziergałam sobie dalej z nadzieją, że wszystko się uda. A jaki był finał? Błąd, który popełniłam na początku udało mi się popełniać do końca pracy.  Mimo wszystko to był mój cud :)

piątek, 11 marca 2011

Metamorfoza kurczaka i zakupy

   Mała zmiana, a duży efekt. Odwiedzając pasmanterię w celu zakupu włóczki zwróciłam uwagę na ruchome oczka i tak mi się spodobały, że zrobiłam małe zapasy. Podobno można je przyklejać, albo zamocować na szpilkach. Mój wielki kurczak ożył i podziwia teraz świat szeroko otwartymi oczami. 

  Ruchome oczy przydadzą mi się do mojego nowego projektu, ale o tym będzie innym razem. 

  Ostatnio zainwestowałam w włóczkę i gazetki o robótkach ręcznych. Pierwsza z zakupionych włóczek tak bardzo mi się podoba, że nie mogę się zdecydować na co ją przeznaczyć. Jednocześnie wiem, że ilość, którą dysponuję wystarczy na krótki  szalik, rękawiczki lub czapkę. 

   Z drugiej pary zakupionych włóczek ma powstać czapka worek na specjalne zamówienie. Możliwe, że wystarczy materiału na zrobienie rękawiczek.

    Wahałam się co do zakupu zestawu gazetek, ale kiedy przyszła już zapłacona paczka, nie mogłam się zdecydować w której z nich są ciekawsze pomysły :). Zakupy uznaję za udane i mam mocne postanowienie nic więcej nie kupować...chyba :)

wtorek, 8 marca 2011

Poncho i spódnica w jednym

   Robiąc na drutach zazwyczaj wychodzi coś innego niż zaplanowałam. Tym razem było podobnie. Nie zrezygnowałam jednak z pierwotnego planu. Kończą poncho zauważyłam, że może być również spódnicą :)

czwartek, 3 marca 2011

Radość pakowania i rozpakowywania prezentów


    Prowadząca mój ulubiony program powiedziała kiedyś: "czy tak mało cenicie swoich bliskich, że dajecie im prezenty w plastikowych torbach?" To zdanie, które na każdym kroku rozbrzmiewa w mojej głowie,  zainspirowało mnie do samodzielnego pakowania prezentów. 


   Chciałabym podzielić się z Wami pomysłem na zapakowanie czapki, szalika i rękawiczek.
   Projekt i wykonanie : 
  • czapka i szalik - Zielona Dusza,
  • rękawiczki - Kokotek (czyli Ja :))


Materiały:
    1. taśma dwustronna,
    2. wstążki,
    3. koraliki,
    4. nożyczki,
    5. bibuła, 
    Wykonanie:

    1. Przygotowanie prezentu. Rękawiczki chowamy do czapki, a całość owijamy szalikiem. Można włożyć też szalik do czapki, ale nie jestem zwolenniczką tego sposobu, ponieważ czapka się rozciąga. 


     2. Bibuła. Nie musimy dokładnie wycinać bibuły do rozmiarów prezentu. Ważne, aby materiału nam nie zabrakło. 
    • Układamy zawiniętą czapkę na krótszym boku bibuły. 
    • Odległość od pompona do górnego brzegu bibuły powinna być dwukrotnie większa niż od dołu czapki do dolnego brzegu bibuły. 
    • Górny brzeg zaginamy do środka. Następnie zawijamy prezent w bibułę. 
    • Wolny, krótszy brzeg przyklejamy za pomocą taśmy dwustronnej. 
    • Dolny brzeg składamy w "kanapkę".


    3. Pompon w roli głównej. Górny, zagięty brzeg zbieramy pod pomponem. Możemy założyć gumke recepturkę. Na wstążkę nakładamy koralik i zawiązujemy wokół bibuły. Tym sposobem obdarowywanej osobie dajemy podpowiedź co może być prezentem.


    wtorek, 1 marca 2011

    Moje kurczaki :)


       Chciałam Wam pokazać moje wyroby wielkanocne. Wiem, że do świąt jeszcze daleko, ale jak to zwykle bywa, kilka dni przed Wielkanocą brakuje czasu na dzierganie.