niedziela, 15 grudnia 2013

Dwie sukienki - rozdział I




  Zabrałam się za projekt w założeniu prosty, bo cóż trudnego może być w ściegu dżersejowym prawym. Ale zacznijmy opowieść od początku.

  Zaczęło się od drutów 2,5 mm na których główną rol miała zagrać pojedyncza nitka Mimozy. Kiedy z oporem przetrwała przerobienie kilku rzędów, stwierdziłam szczerze, że jest dosłownie za cienka do tej roli. Zbyt deliaktna w swym teatralnym tańcu, chociaż właśnie o to w pewnym stopniu chodziło. Zachowywała się na drutach jak delikatna, powoli ustępująca mgła. 
 Z żalem musiałam odmówić jej roli w moim spektaklu. Po tych perypetiach nastąpiły zmiany w scenariuszu, a wgłębiając się w szczegóły, zmiany dotyczyły wyobrażeń o głównej bohaterce. Nadszedł czas podwójnej, białej nitki Mimozy i wydawać by się wtedy mogło, pasujących do niej drutów 4 mm.
  Bohaterka miała być nieskomplikowana w swoim charakterze i zachowywać się jak ścieg dżersejowy prawy czyli tworzyć równe i identyczne oczka. Zbyt długo rozmyślałam nad odrzuceniem tego projektu przez co podwójna Mimoza panowała przez 64 rzędy sukienki, 6 rzędów podkroju na pachy, ale kiedy zaczęła pokazywać humory i dąsać się przy ściegu francuskim powiedziałam koniec.


 Odtwarzając wciąż na nowo jej rolę, zauważyłam, że grała nierówno, a jej oczka nie układały się idealnie. Z drugiej strony dobór nieodpowiednich drutów mógł sprawić, że nie mogła pokazać się w całej swojej krasie. Mimo tego, nie zwolniłam jaj, a jedynie odstawiłam na boczny tor. Zdecydowałam, że jeśli nie wymyślę nic lepszego, to ta Mimoza odegra główną rolę.
 Zastanawiając się nad nowym rozwiązaniem, ponownie wróciłam do drutów 2,5 mm z tą różnicą, że Mimoza była już podwójna. Postanowiłam wzbogacić jej charakter i dodać małą wzburzoną falę na tafli łagodnego oceanu. Tym sposobem rola Mimozy polegała na tym, aby trwając w pozornym uśpieniu i grając łagodny ścieg dżersejowy prawy, odwrócić się zamaszystym krokiem i początkowo niespodziewane, a potem już coraz częściej i regularniej, tupnąć oczkiem lewym.



 Mimoza odnalazła się w tej roli idealnie, ale tym razem jej partner nie sprostał roli. Podsumowując wszystko wzięłam głęboki oddech i zdecydowałam się na kolejną zmianę. Główna bohaterka pozostała ta sama, ale w towarzystwie drutów 3,5 mm. Wszystko bajkowo układało się, aż do momentu redukowania oczek i wykonywania góry sukienki. Mimoza w swym zmeczeniu musiała ciągle pokazywać się z innej strony. Prezentowała się już jako wzór dołu sukienki, potem jako wzór perłowy, ale to wciąż nie było to czego szukałam. Wtedy zerknęłam na fragment odstawiony na boczny tor, wykonany na drutach 2,5 mm nitką podwójną. Szybko zmieniłam druty i w szalonym tempie zauważyłam, że wpadłam na właściwy trop, a spektakl mógł odbywać się dalej. Niestety wszystkim Mimozom trwającym w niepewnym, ale pełnym nadziei oczekiwaniu na bocznym torze, musiałam podziękować.








6 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie małe ubranka:))Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sukieneczka wyszła ślicznie! Rzeczywiście, napracowałaś się przy niej... Tak to bywa. Ja zawsze pruję... Tak już mam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne sukienki ! !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne sukienki :) Na drutach 2,5 to ja bym nie miała cierpliwości robić.

    OdpowiedzUsuń