niedziela, 2 marca 2014

Plątanina nitek...

... nie do końca jestem przekonana czy pozostawienie ukrywania wolnych końców nitek na finał pracy jest odpowiedzialnym pomysłem. 
  Na chwile obecną swobodnie faluje na lewej stronie robótki mnóstwo nitek i będę musiała dokopać się do głębokich pokładów cierpliwości, żeby je wszystkie powciągać. 
  W jednej z moich, może nie ulubionych, ale preferowanych książek o wykańczaniu robótek na drutach, znalazłam stwierdzenie, które brzmi mniej więcej tak: Wciąganie nitek możne zając nawet sześć tygodni, ale mimo tego nie zrażaj się. Sześć tygodni?!?



Etap 1 (ZAPRASZAM TUTAJ)
Etap 2 (ZAPRASZAM TUTAJ)









4 komentarze:

  1. 6 tygodni brzmi okrutnie ;-(
    Ale trzeba być dobrej myśli ,na pewno sobie poradzisz i to szybciej .
    Bo zdolniacha jesteś ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna praca. Podziwiam, podziwiam i jeszczxe raz podziwiam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 6 tygodni, to prawdziwy test na cierpliwość! Ci, którzy go przeszli, chyba wszystko przeżyją :)

    OdpowiedzUsuń