Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

Postępy w robótkach oraz książki godne polecenia.

Mirosław Piepka, Michał Pruski "Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł"

"Nigdy nie przypuszczałem, że będę świadkiem zbrodni na własnym narodzie. W najśmielszych myślach..." Jan Nowoczyn s.72

Długo zastanawiałam się jak opisac tę książkę, zaczynałam jej streszczenie kilka razy, ale za każdym razem słowa były albo nie odpowiednie, czasem zbyt suche, a czasem zbyt górnolotne. Zaznaczę, że siegnęłam po nią bo obejrzeniu filmu pod tym samym tytułem i przypuszczałam, że książka będzie suchym przepisaniem scenariusza. Byłam w błędzie, a książka według mnie to świetny materiał na kolejny, oddzielny film dokumentalny. Szczególnie poruszyły mną losy Brunona Drywy i Wiesława Kasprzyckiego.  Nię będe pisała więcej... niech cisza historii się obudzi. "...ludzi, którzy odważyli się czcić pamieć zamordowanych, aresztowano i szykanowano." (s.67)

 Beate Walther  "Kompozycje Kwiatowe"
Kiedyś marzyłam o kwiaciarni i kursie florystycznym. Z tych różowych wyobrażeń, pos…

"Okrutna lekcja dla dziewczyny o romantycznym usposobieniu" czyli książki, które porzuciłam.

Karen Blixen "Pożegnanie z Afryką"
   Do wspomnień z Afryki sięgnęłam zachęcona pochlebnymi opiniami i medialnym sukcesem filmu. Przyznam, że ksiażki nie skończyłam, nie dotrwałam nawet do półmetka, w przebrnięciu przez jej strony nie pomogła nawet nużąca podróż pociągiem. Nie moge zarzuc jej zastosowanie słabego języka czy też banalnych opowieści, jednak spodziewałam się historii opisanych z niesamowitym polotem, zaskakujących, opatrzonych bogatymi dialogami. W tych punktach rozminęłam się z autorką. Nie mniej jednak zachecona obsada aktorską w ekranizacji, gdzie szczególnie zwróciłam uwagę na Roberta Redforda, mam zamiar poświecic się jesiennemu seansowi, do ksiażki już jednak nie wrócę.

Leena Parkkinen " Ty pierwszy, Max"  

  Kolejna nie dokończona lektura, która momentami rozpalała we mnie iskrę nadzieji, jednak zawsze za małą by rozpalic ogień niemożliwego do ugaszenia zainteresowania. Brnąc przez kolejne słowa książki czułam jakbym czytała scenariusz telenoweli…

"Znachor" i czapka Żołnierze Wyklęci

W dziedzinie robótkowej planuję wykonanie kolejnej Czapki Żołnierzy Wyklętych. Przyznam sie, że druty zostały juz wprawione w ruch, ale z powodu pomylenia kolorów, musiałam pruc, to co tak mozolnie wypracowałam.  Płyne jednak na fali weny i juz wktórce zaczne przeplatanie trójkolorowych oczek. 
W PLANACH ...

  "Znachor" przygoda, która rozpoczęła się mglistym wspomnieniem brodatego człowieka siedzącego przy drewnianym stole, w swych rozmyślaniach wędrującego do korzeni, szukającego swojej tożsamości. Ten jeden fragment stał się w krótkim czasie integralną częścią całego obrazu.

"...gdzie u kobiety zaczyna się miłość, tam kończą się wszelkie zasady." (s.43)
"Potępia pani mój snobizm,ale snoby maja jedną zaletę: umieją zdobyć się na uprzejmość nawet wtedy, gdy nie mają do tego ochoty."  Leszek Czyński (s.124)
   Pojęłam, dlaczego znachor w całym swoim negatywnym znaczeniu słowa z dosadnie i złowieszczo brzmiącym "r" na końcu brzmi dumnie. Sięgnęł…

Czapka Żołnierze Wyklęci odsłona druga

Dzisiejszy wpis ma osobliwego autora, słuchacza opowieści o tamtych czasach, pomysłodawcę zamieszczonego projektu. Przemierzając stronice "Znachora" w całości oddałam władanie nad blogiem, ale tylko na ten jeden dzień.


"Jesteś młodym człowiekiem i przemierzasz ogromnymi oczami wyobraźni ostatnie wersy ulubionych wierszy, wspominasz taniec z piękną dziewczyną, która jeszcze nigdy tak otwarcie i ciepło na Ciebie nie patrzyła......przez chwile o tym zapominasz. 

   Pozostał Ci tylko dziadek, który w dwudziestym roku pod Warszawą przegnał "czerwoną zarazę" (to było zwycięstwo!).

  Kochasz piłkę, konie, uwielbiasz dostrzega sens istnienia - to Wolność! Ten stary człowiek zabierał Cię w podróż do zawiłej i krwawej historii naszego narodu. Rozpiera Cię duma, a w modlitwie wspominasz tych wszystkich bohaterów, pamiętasz o ojcu i starszym bracie (Oni też byli pod Warszawą.........TAM ZOSTALI !)

  Jesteś honorowy, zawsze chcesz wygrywać, ale jeśli ktoś będzie lepszy…

Kiedy plan, który spalił na panewce, powraca do gry.

Zaplanowałam stworzenie włóczkowego opakowania, które nada osobisty wydźwięk nieskomplikowanej zawartości. Moim głównym zamierzeniem było przemycenie dwóch przewodnich kolorów czyli czystej bieli i temperamentnej czerwieni. 

  W soczystym kolorze czerwonej porzeczki poszukiwałam skrzętnie skrywanej tajemnicy, inspiracji dla całości. Jednak kiedy wyobraźnia sfrunęła z hukiem na ziemię, poczuła twardy bruk rzeczywistości. 

   Z niezrozumieniem odrzuciłam pierwotne warkocze, przestałam snuć idealistyczne wizje na temat krwistych kropli deszczu spadających na śnieg. Pozbawiona skrzydlatych pomysłów zaczęłam twardo stąpać po ziemi.

   Bez zbytniego entuzjazmu połączyłam trzy nitki, aby machinalnie tworzyć warkocze, których sploty nie płynęły, a oczka nie rysowały ścieżek przyszłości. Ucięłam ten scenariusz, zgniotłam szlochające karty. 

   Napisałam kolejny prosty, dla banału, dla spokoju, od którego wzrok wciąż odrywałam. Wyciągnęłam pomięte karty starego scenariusza i połączyłam z prostotą.…

Warkoczowy szal ściągaczem patentowym oraz wspólne dzierganie i czytanie po raz piąty

Poprzez zatopienie w grzywiastych falach ściągacza patentowego, bambusowych łódek (druty 5,5 mm) stworzyłam krótki komin.


Gdy sięgam po druty, świat się zatrzymuje, jest nieporuszony niczym obraz za oknem pociągu życia. Pęd nieprzerwany pcha mnie w nim do przodu, nie dając szansy na użycie alarmującego hamulca bezpieczeństwa. Za oknem niewzruszona topola, nieruchomy krzew, budynek okaleczony zębem czasu, gdzie tynk nadziei rozbity na części już nigdy się nie podniesie. A nad tym zachód nieograniczony słońca i człowiek zamknięty w pociągu życia bez możliwości wyjścia.  Kiedy czytam wypływam łódką tajemniczej euforii na ocean marzeń. Tam niespokojny i ciemny wiatr nicości rzuca moją łodzią, łamiąc wiosła ideałów, zostawiając kikuty pozbawione mocy, niczym szczątki drzewa po uderzeniu pioruna. Szukam w misternie układanych słowach pomocy, a spokój wiruje w niespokojnym seansie życia i śmierci. Tym razem moja łódź dryfuje między stronicami  "Znachora"

T. DOŁĘGA - MOSTOWICZ &qu…