niedziela, 5 października 2014

Kiedy plan, który spalił na panewce, powraca do gry.

 
 Zaplanowałam stworzenie włóczkowego opakowania, które nada osobisty wydźwięk nieskomplikowanej zawartości. Moim głównym zamierzeniem było przemycenie dwóch przewodnich kolorów czyli czystej bieli i temperamentnej czerwieni. 


  W soczystym kolorze czerwonej porzeczki poszukiwałam skrzętnie skrywanej tajemnicy, inspiracji dla całości. Jednak kiedy wyobraźnia sfrunęła z hukiem na ziemię, poczuła twardy bruk rzeczywistości. 


   Z niezrozumieniem odrzuciłam pierwotne warkocze, przestałam snuć idealistyczne wizje na temat krwistych kropli deszczu spadających na śnieg. Pozbawiona skrzydlatych pomysłów zaczęłam twardo stąpać po ziemi.


   Bez zbytniego entuzjazmu połączyłam trzy nitki, aby machinalnie tworzyć warkocze, których sploty nie płynęły, a oczka nie rysowały ścieżek przyszłości. Ucięłam ten scenariusz, zgniotłam szlochające karty. 


   Napisałam kolejny prosty, dla banału, dla spokoju, od którego wzrok wciąż odrywałam. Wyciągnęłam pomięte karty starego scenariusza i połączyłam z prostotą. 


  Dodałam nuty dziecięcej radości.


7 komentarzy:

  1. Piękny wzór. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli wyszła rzecz, jaką zaplanowałaś. Mnie się podoba połączenie wzorów.

    OdpowiedzUsuń
  3. I takie połączenie sprawia, że nie można oderwać wzroku. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie słodkości:) Pięknie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładne i pomysłowe są te Twoje dziergadełka.
    Opakowanie/ torebeczka wdzięcznie wygląda z tymi kokardkami.
    Komin z poprzedniego wpisu jest świetny; mięsisty- taki jak lubię.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie.
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe! Cudne kolory - czerwone kokardki doskonale pasują :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń