środa, 1 października 2014

Warkoczowy szal ściągaczem patentowym oraz wspólne dzierganie i czytanie po raz piąty

    Poprzez zatopienie w grzywiastych falach ściągacza patentowego, bambusowych łódek (druty 5,5 mm) stworzyłam krótki komin.


  Gdy sięgam po druty, świat się zatrzymuje, jest nieporuszony niczym obraz za oknem pociągu życia. Pęd nieprzerwany pcha mnie w nim do przodu, nie dając szansy na użycie alarmującego hamulca bezpieczeństwa. Za oknem niewzruszona topola, nieruchomy krzew, budynek okaleczony zębem czasu, gdzie tynk nadziei rozbity na części już nigdy się nie podniesie. A nad tym zachód nieograniczony słońca i człowiek zamknięty w pociągu życia bez możliwości wyjścia. 
   Kiedy czytam wypływam łódką tajemniczej euforii na ocean marzeń. Tam niespokojny i ciemny wiatr nicości rzuca moją łodzią, łamiąc wiosła ideałów, zostawiając kikuty pozbawione mocy, niczym szczątki drzewa po uderzeniu pioruna. Szukam w misternie układanych słowach pomocy, a spokój wiruje w niespokojnym seansie życia i śmierci. Tym razem moja łódź dryfuje między stronicami  "Znachora"

T. DOŁĘGA - MOSTOWICZ
"ZNACHOR"
Źródło (ZAPRASZAM TUTAJ)

" Bo dno każdej tragedii to głupota." (s. 29)

" Podłe jest życie, a ja mam pecha. Brzydzę się wszelkimi sentymentami, to właśnie los musi wiecznie rozrzucać na mojej drodze różne ofiary sentymentów. (...) Jednego maczuga z nóg nie zwala, drugi się pośliźnie na pestce od wiśni i łeb sobie roztrzaska." (s. 29)



"Twardy musisz byc. Jak wielkie drzewo. Gdyby Cię z kory obłuskano, porósłbyś nową, gdyby ci gałęzie obcięto, wyrosłyby nowe... Ale ot, wyrwało cię z korzeniami z gruntu.(...) Najsilniejsze korzenie nic nie pomogą, jeżeli nie maja się czego trzymac". (s.30)

26 komentarzy:

  1. Fajny szal! A ostatnie zdjęcie sympatyczne. Ja za to miałam okazję pracować w Piekiełku - https://www.google.pl/maps/place/Piekie%C5%82ko/@49.7497933,20.3447052,1195m/data=!3m1!1e3!4m2!3m1!1s0x47161ba873f6eaaf:0xc5211f2964b04f1b

    OdpowiedzUsuń
  2. ale super, ja jestem na etapie przepasek na głowę z warkoczem - zrobiła już sobie i mojej siostrze / taka pora ze sie przydaje na rower:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny komin! Z takim "grubaskiem" zima niestraszna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś czytałam Znachora, ciekawe jakby to teraz było ?
    świetny wzór tego komina :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wzór! A Dołęgę - Mostowicza również bardzo lubię i uważam, że pięknie pisze! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze momentami metaforami, które przyprawiają o wstrząs nieruchome sumienia.

      Usuń
  6. Muszę Ci to powiedzieć! :)
    DZIĘKUJĘ ZA REWELACYJNĄ LEKCJĘ!
    Twoja metoda jest GENIALNA.
    OD DZIŚ JESTEM DUMNĄ POSIADACZKĄ SWOJEGO PIERWSZEGO SZALIKA "ANGIELSKIEGO" :) "mój Mount Everest osiągnięty"
    Pozdrawiam
    junar@op.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga do wykonania pierwszego oczka angielskiego też nie była łatwa, co czasem przyprawiało mnie o nieznośną irytację. Ale jak to zawsze podkreślam, wszystko wymaga czasu, a pospiech jest złym doradcą. Gratuluję sukcesu.

      Usuń
  7. Piękny komin. Bomba wzór i w ogóle jak Ty pięknie piszesz. Tak poetycko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny komin i kolor i wzór.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam oglądać Znachora! Mogę bez przerwy. A w książce Dołęga całkiem całkiem się broni.
    Fajny komin - bardzo lubię patentowy ścieg jest tak milusio gruby. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Znachora" często oglądam dziergając. Nostalgiczna atmosfera filmu pozwala mi na spokojne przerabianie oczek.

      Usuń
  10. Jaki piękny, poetycki wpis!

    Komin wygląda na bardzo ciepły i pewnie taki jest.

    Dziękuję za wizytę u mnie, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubie Twoj sposob komentowania ksiazek za pomoca cytatow. To bardzo daje do myslenia. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  12. Komin przesliczny i przecieplutki, az tak by chcialo sie nim otulic. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  13. Choć po drodze bardziej mi z szalikiem, to zdarza mi się czasami wypatrzyć super , świetny i praktyczny komin, który nie powinien przepuszczać wiatru, bo w moim regionie wieje na potęgę, od samego patrzenia na Twój komin robi mi się ciepło, nic tylko się w nim zatopić:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajny komin i na pewno bardzo cieplutki. Ja Znachora mam na swojej liście do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny, chociaż pewnie "włóczkożerny" wzór :) Ale efekt jest tego wart :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to zdecydowanie "włóczkożerny" i opatrzony dużą dozą cierpliwością wzór, włóczki w tempie ekspresowym ubywa, a robótka wydaje się posuwać do przodu jedynie o milimetry.

      Usuń
  16. Piękny komin. A treszta pozwalająca poetycko. Super. Ja już czytałam tę książkę ale w twojej recenzji odkryłam ją na nowo. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie wygląda ten komin :)
    Do Dołęgi-Mostowicza jakoś się nie mogę przekonać, ale może kiedyś sięgnę, bo mam coś jego w zestawie ebooków, które kupiłam na bookrage.

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajny golf. A "Znachor" doskonale się czyta!

    OdpowiedzUsuń
  19. Warkocze w twoim wydaniu na prawde wyjatkowo wygladaja! Niech ci sie komin świetnie nosi! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wzór tego pięknego otulacza pewnie poza moim zasięgiem. Za to "Znachora" czytałam już w podstawówce, stare rozpadające się wydanie. Byłam zachwycona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wydanie "Znachora" rozpada się od momentu zakupienia go w antykwariacie, gdzie każda książka wydawała tchnienie tęsknoty.

      Usuń