środa, 5 listopada 2014

Rozczarowanie "jesienną miłością" i braterski szalik Legii Warszawy

 

   Książka Nicholasa Sparksa od wielu lat leżała na mojej półce, ale nigdy nie przykuła mojej uwagi na tyle, żebym poświęciła dla niej bezsenne noce. Skąd wzięła się w moim domu? Na pewno nie ja wydałam na nią nadprogramowe pieniądze.  Po obejrzeniu filmu "Wciąż ją kocham" będącego ekranizacją jednej z książek Sparksa uważałam, że musi to byc autor natchniony, skoro na podstawie jego książki, nakręcono tak piękny film.  Potem przyszedł czas na "Pamiętnik", "Ostatnią piosenkę", "Bezpieczną przystań" i "List w butelce".
http://bollywood.pun.pl/viewtopic.php?id=2360

"Przekonałem się, że w życiu nie ma sprawiedliwości. Jeśli w szkole czegoś w ogóle uczą, powinni uczyc właśnie tego." (s.25)

 Siedząc pewnego popołudnia i gapiąc się bezczelnie znudzonym wzrokiem z głową wspartą na przegubie prawej ręki, postanowiłam dac szanse książce. Zaczęłam czytac fragment zamieszczony na okładce i ze zdumieniem odkryłam, że na jej podstawie nakręcono "Szkołę uczuć", ale kto tłumaczy tytuł "A walk to remember" jako "Jesienną miłość"? Zanim odkryłam to powiązanie, nie pałałam wielkim entuzjazmem do jej treści. 

"Plotka to jedno, a złośliwa plotka to co innego..." (s.28)

  Mimo że wyznaje zasadę przeczytania książki przed obejrzeniem filmu, to sama wiele razy ją złamałam. Uwielbiam wyobrażać sobie bohaterów na swój indywidualny sposób i porównywac je z wizją reżyserów, w druga stronę nie daje mi to żadnej satysfakcji. Ale skoro wzięłam już do  ręki materiał, który posłużył komuś za scenariusz, trzeba zobaczyć, czy nie ujął czegoś małemu dziełu. 

"Dyrektor wiedział, że naprawdę będzie cos czytała dzieciom, robiła na drutach, albo po prostu bawiła się z nimi w różne gry." (s.42)

  Film drastycznie odbiega od zdarzeń przedstawionych w książce. Imiona głównych bohaterów to jeden  z niewielu elementów, które są zgodne z jej treścią. Rodzice Londona nie są rozwiedzeni, ojciec jest kongresmenem. Matka Londona sprawia wrażenie kobiety ustatkowanej i spokojnej, odbiegając od walecznej i zahartowanej przez życie przedstawionej w filmie. Przez większość książki czekałam aż Jamie dostanie różowy sweterek, ale dostaje brązowy. Przyznam, że po połowie książki byłam juz znudzona, brakowało mi polotu, rozbudowanych opisów, których wciąż oczekuję po tym jak przyzwyczaił mnie do nich Sienkiewicz.
  London nie bierze za karę udziału w zajęciach teatralnych, a dokonuje sam tego wyboru, unikając zajęc dodatkowych z chemii. Takich różnic mozna by wymienic mnóstwo. Ogólnie z przykrością muszę przyznac, że film jest lepszy od książki, a takie zdanie miałam do tej pory jedynie o ekranizacji "Północ i Południe". Nie mniej jednak okazało się, że "Szkoła uczuc" była pierwsza ekranizacją Sparksa, którą zobaczyłam.

TYMCZASEM NA DRUTACH... SZALIK




Dane techniczne:
a) włóczki
- Włóczka Super Biała Super Atrakcyjna 100 g/520 m, 100% akryl,
- Kocurek, 100 g/520 m, 100% akryl, kolor zielony,
- Mimoza, 100 g/ 330 m, 100% akryl, kolor czerwony,
- Star, 100 g/300 m, 100% akryl, kolor czarny,
b) druty proste 4 mm
c) nitka podwójna,
d) liczba nabranych oczek: 34 o. + 2 o.b.,
e) wzory: ścieg dżersejowy prawy,


  Skończyłam dzierganie jednej ze stron, jednak nie wciągnęłam nitek, co zapewne okupię wielogodzinną próbą ucieczki przed tym procesem. Dlaczego nie ma metody na ominięcie tej mało twórczej czynności ? 




POCZATEK DRUGIEJ STRONY


11 komentarzy:

  1. Książki nie znam, a szalik jest genialny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zauważyłam kiedyś taką prawidłowość, że filmy są lepsze od książek zawsze, jeśli są ekranizacją amerykańskich powieści - tak było w przypadku Lotu nad kukułczym gniazdem czy Ptaśka. Ameryka ma kiepskich pisarzy i świetnych reżyserów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. szalik super. Ksiązka nie czytałam

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja myślałam, ze ty robisz dwustronny szalik. W sensie, że od razu. A ty robisz dwa oddzielne i łączysz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Też tak mam - Sienkiewicz przyzwyczaił mnie do wysokiego poziomu narracji i teraz ciężko zejść niżej :)
    szalik super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szalikiem" Mateusz" się bardzo ucieszy!

    OdpowiedzUsuń
  7. A myślałam ostatnio o książkach Sparksa to sobie chyba podaruję :/ szalik za to genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja bardzo lubię Sparksa. Ksiązkę "i wciąz ja kocham : dostaliśmy w prezencie slubnym:)

    Film ogladałam, bardzo mi sie podobał:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O proszę, zazwyczaj to ekranizacje są dużo słabsze niż oryginał... a tu takie coś... Podziwiam Cię przy tych szalikach i czapkach ;) Trzymam kciuki za cierpliwość do chowania nitek ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ekstra ten szalik, podziwiam twoje zacięcie. Sama też bym chętnie poznała sposób wciągania nitek. Czasami od zakończenia projektu przez wiele tygodni powstrzymuje mnie tylko wciągnięcie nitek.

    OdpowiedzUsuń