wtorek, 12 maja 2015

Moje próby z wzorami ażurowymi



    Nie wiem kiedy odpuszczę sobie i zrozumiem, że nie każda dziedzina robótek na drutach jest mi przeznaczona. Dobrze znane dziurki to nie do końca moja bajka, ale tak bardzo staram się pojąc wymienioną technikę, że  co jakiś czas pojawia się w mojej głowie myśl, że to już najwyższy czas. Równocześnie pojawia się druga, niczym nie poskromiona, że tym razem się uda.  Początkowa fala entuzjazmu zazwyczaj uderza o mur, ale tym razem w murze zrobiłam małe "dziurki".






Kolejna próbka 





6 komentarzy:

  1. Ślicznie Ci "nie wychodzą" te ażurki :) Chciałabym, żeby mi tak coś "nie wychodziło" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ... a może jeszcze przekonasz się do dziergania dziurek... ? Próby bardzo udane :-) Cudowna czapeczka, a próbka bardzo udana - śliczny wzór.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbka wygląda obiecująco. Nie zrażaj się i próbuj dalej :) Ażury potrzebują ,,powietrza'', zaraz po wydzierganiu nie zawsze wyglądają ładnie, trzeba je namoczyć i rozłożyć, czasami naciągnąć. Z tego też powodu nie polecam akryli, poćwicz na wełnie (nie musi być od razu droga), gładkiej, zarówno kolorystycznie, jak i w dotyku. Idealne są włóczki skarpetkowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. I teraz nie wiem, czy chcesz odpuścić, czy walczyć dalej? ;) Mówię - próbuj, bo nieźle idzie :) Dla mnie chyba większą masakrą są warkocze... ale czasem jakiś popełnię (z naciskiem na "czasem"). Pozdrawiam, K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się waham :). A warkocze uwielbiam.

      Usuń
  5. Ażury są fajne, szczególnie w letnich formach więc trwaj i działaj. Pierwsze koty już poszły za płoty. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń