środa, 21 października 2015

Koralikowa bombka i WDiC "Niebo i piekło" tom I




  Właściwie już w maju zastanawiam się nad włóczkowymi propozycjami dekoracji, które mogę samodzielnie stworzyć. Zawsze chce to skrupulatnie zaplanować, aby w grudniu nie odczuwać presji czasu. Zawsze też zastanawia mnie dlaczego czas od maja do grudnia tak szybko ucieka i dlaczego nie udało mi się stworzyć tyle zaplanowanych projektów. Obecny miesiąc, pełnia jesieni, sprawia, że powinnam skupić się na kalendarzu adwentowym, którego finał odwleka się i nie wiem czy w ogóle nastąpi, a tymczasem poświeciłam się projektowaniu bombki. Adwentowe woreczki przerzucam z kąta w kąt, aby nie powodowały wyrzutów sumienia, a one w jakiś sposób ciągle mnie ścigają. 
  Pomysł na bombkę zrodził się kiedy miałam za dużo czasu i skierowałam kroki do jednej z pasmanterii, gdzie zobaczyłam kremowe koraliki. Jestem zwolenniczką koloru kremowego na niekorzyść bieli, ponieważ w jakiś sposób pierwszy z tych kolorów jest dla mnie ciepły, podczas gdy drugi zimny.


  Zdarza mi się mieć nieulubione pasmanterie stacjonarne do których kroki kieruje tylko dlatego, że czegoś naprawdę potrzebuję.  Ogólnie zauważyłam, że nastawienie sprzedającego zmienia się od niechęci do euforii, lub odwrotnie, a wszystko zależny od wymagań klienta. Chciałam zaznaczyć, że klient marudny i klient wymagający to nie są synonimy.

W celu uwydatnienia walorów bombki krótki film.


  Wracając jednak do przyjemniejszej części wpisu, bombkę ozdobiłam koralikami, które wplatałam w co trzecim rzędzie, omijając oczka dzielące projekt na trzy obszary. Niewyszukane tło to ścieg dżersejowy prawy wykonany podwójną nitką bordowej włóczki na drutach 4 mm. Oczywiście nie obyło się bez prucia. Z rozpędu dodawałam tak namiętnie oczka, że w pewnym momencie włóczkowa bombka okazała się zdecydowanie za duża. Mogłam tego uniknąć gdybym w odpowiednim momencie zmierzyła średnicę. Ale po co? Nic tylko siąść i płakać, albo się śmiać.


  Jako szkielet  bombki wybrałam kulę styropianową o średnicy 15 cm. Dlaczego wybrałam tak dużą kule? Powód jest banalny innej w tej pasmanterii nie było. Zużyłam 297 koralików. Z mojego założenia wynika, że bombka będzie samotną dekoracją. Jest na tyle duża, że zasługuje na minimalistyczny stojak i stonowane tło.



Wspólne dzierganie i czytanie
John Jakes "Piekło i niebo" tom I - trylogia "Północ i południe"

  Ciesze się, że dotarłam do tego momentu.  Staram się przeczytać wszystkie części w krótkim czasie, aby nie zgubić wątków, tak jak już mi się to zdarzało. Pokonałam barierę dla mnie do tej pory nieprzebytą czyli pierwsze strony przedostatniego tomu. Zaskoczyła mnie wielokrotnie. Cudownie jest czytanie książki, kiedy żadna ekranizacja nie burzy własnego wyobrażenia bohaterów. Cudownie jest łaknąc każde słowo i walczyć z pragnieniem przerzucenia kilkunastu stron, aby przyspieszyć bieg wydarzeń. Cudownie jest się powstrzymać i poznać kolejne wątki. 

"Droga do spełnienia ludzkich ambicji rzadko bywa prosta." s. 12


  Trzy sprawy najmocniej mną poruszyły. Pierwsza z nich to sprawa Benta. On żyje! Nie mogłam w to uwierzyć, kiedy pogrzebałam go już w pamięci, on powrócił jeszcze bardziej obłąkany, rządny zemsty i pozbawiony skrupułów. Jego wrogowie wokół których skupił swoje życie, przemierzali kolejne etapy życia, kiedy on niczym wąż okręcał się wokół ich drogi, podążał ich śladem i liczył, że kiedyś się spotkają i on będzie triumfatorem.

"Smutne i zdumiewające, jak nieszczęście wydobywa z niektórych ludzi, to co najlepsze, a z niektórych to, co najgorsze..." s. 76-77

"Nasz stary strach to potężny czarownik. Może cię zwieść, a wówczas zobaczysz to, czego się obawiasz, a nie to, co istnieje naprawdę." s. 134

 Drugi wątek to mój Orry. Tak wiem, nie trzeba mi przypominać że zginął w tomach "Miłości i wojny".  Ale powrócił w sposób mistyczny, chociaż w jakiś sposób smutny w pamiętnikach Madeline. Ona tak jak i ja nie może pogodzić się z jego śmiercią relacjonuje mu więc każdy dzień prowadząc rozmowę na skrupulatnie zapisywanych kartach. W ten sposób Orry żyje, chociaż nadal bardzo go brakuje.

"Idealiści są zawsze nieszkodliwi, ponieważ mają skrupuły. W trudnych sytuacjach skrupuły krepują człowieka, a wtedy całkowicie można przewidzieć jego reakcje." s. 145

   Ostatnia sprawa to Costance...... Bent ją zabija....



13 komentarzy:

  1. Gratuluję pomysłu, bombka wyszła naprawdę wyjątkowo, na zdjęciach nie wygląda, że taka duża.
    A co do książki, to muszę napisać, że świetnie poradziłaś sobie z opisem, czuję się zachęcona, bo aż głupio pisać, że nie czytałam... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bombka rewelacyjna! Będzie piękną świąteczną ozdobą. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna bombka! Przyciąga wzrok i z pewnością będzie się cudnie prezentowała na stojaczku. Co do presji czasu i założeń, to ja co roku się dziwię, że to już Boże Narodzenie czy Wielkanoc i jestem zła na siebie, że znowu nie zrobiłam większości ozdób jakie miałam w planie czy, że do koszyczka znów trafia stara serwetka, bo za późno pomyślałam o wyszydełkowaniu nowej... Echh, życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bombeczka śliczna jest !
    Książki nie czytałam, ale kolejka na czytanie długa i niestety nie jestem w stanie przeczytać wszystko co chciałabym .

    OdpowiedzUsuń
  5. wow ale było przy tym pracy, rewelacja;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna bombka :-) Jest doskonała !
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny "muchomorek" wyszedł z bombki. Podziwiam, że chciało Ci się tyle dłubać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bombka jest bombowa. No i ta ilość koralików. I rzeczywiście - krem jest cieplejszy od bieli.

    OdpowiedzUsuń
  9. Urocza ta bombka :) Też uważam, że to bardzo udane połączenie kolorystyczne. I jeżeli jednak zdecydujesz się powiesić ją na drzewku zamiast na stojaczku, bo będzie się pieknie odcinać się od zieleni :) Gratuluje cierpliwości w takiej misternej dłubaninie :)

    OdpowiedzUsuń