niedziela, 25 października 2015

Podsumowanie wyzwania 12 czapek w 1 rok

  Minął rok pod patronatem czapek ręcznie robionych. Dopiero co kończyłam pierwszą z nich, a okazało się, że już minęłam 12 stacji i czas wysiadać. Szeroko otworzyły się drzwi pociągu, a wiatr uderzył ze świeżością nęcąc mnie nowymi obietnicami. "Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam na pierwszej stacji, teraz, tu." 
  Nie zaprzeczę, że zdecydowałam się na to wyzwanie kalkulując najpierw czy to w ogóle się uda. Powstanie pierwszej czapki było efektem zapotrzebowania. Powstała z niebieskiej włóczki i była tak często noszona, że zamarzyłam o kolejnej odmiennej, która wprowadzi świeżość w rutynowym dniu i skieruje moje pomysły na nowe tory. 
 W całej palecie pomysłów jedne zostały zapomniane inne wybiły się na pierwszy plan.
 Każda z czapek ma coś w sobie, każdej zapewne też czegoś brakuje. Nadal twierdze, ze nie wykonałam tej idealnej, chociaż numer 12 jest najbliższy mojemu sercu. Powstały również czapki nadprogramowe, które nie wzięły udziału w wyzwaniu i o których nie będę się rozpisywać .
 Czapka jest dla mnie elementem garderoby, której wykonania uczyłam się najdłużej. Zmusza mnie do niechętnego wykonania próbki i uczy planowania rozmieszczenia wzorów na niewielkiej powierzchni. 
  




Narzuty czasem się udają czego dowodem jest ostatnia czapka.




Miękko wijący się ściągacz ozdobił przedostatnią czapkę.



Drobne warkoczyki nadały czapce subtelności. 



Jeden z moich ulubionych elementów garderoby - szal z kapturem.

Tęczowa feeria barw i jesień nam nie straszna..

Nie mogło zabraknąć czapki dla maluszka.

Włóczki melanżowe bez zbędnych dodatków bronią się same.

Nieśmiertelne warkocze.

4. Luty 2015 (ZAPRASZAM TUTAJ)
Wzory warkoczowe nie rozdzielone oczkami lewymi.

Wzory norweskie nadal należą do moich ulubionych.

Nie miałam pojecie o istnieniu gry którą czapka była inspirowana.

Pierwsza, którą kończyłam w pociągu.

8 komentarzy:

  1. Piękna kolekcja, gratuluję :)
    Mi się chyba najbardziej podoba 11 i 9 wspaniałe są :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne wszystkie, ale szal z kapturem dla mnie wygrywa - boski :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej podobają mi się te warkoczowe, no i kolorowa tęcza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe czapki :-)
    Gratuluję wytrwałości.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak wiesz, od dawna podziwiam Twoje wydziergane cudeńka. .Fajne są Twoje wpisy, bo nie tylko pokazujesz co wyplotłaś, ale także dzielisz się doświadczeniem i pasją, a o to przeciez chodzi! Jeszcze jak nie miałam bloga to zgapiłam Twój cudny komin z kapturem. Mam własny i moje obie chrześnice swoje dostały.Kto nie ma to polecam bo bardzo sie przydaje. Pięknie podsumowałaś czapkowanie przez cały rok. Pozdrawiam drutkowo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne czapki, dopracowane w każdym szczególe. Śliczne!
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń