środa, 28 października 2015

Część II - Postępy przy kalendarzu adwentowym 1-6 i WDiC John Jakes "Niebo i piekło" tom II



    Dopadła mnie lekka panika, kiedy zorientowałam się, że mogę nie zdarzyć do adwentu z moim kalendarzem. Pomyślałam, że znów mi się to przydarza i w dodatku z własnej winy, którą z chęcią przerzuciłabym na jakieś wydarzenie z mojego życia. Ponieważ próżno było takiego szukać, odpowiedzialność spadła na mnie.  Zaczęłam się zastanawiać czy kiedykolwiek uda mi się dobrnąć do finału z tym projektem. Jednocześnie byłam tak daleko i tak blisko. Dodatkowo presja czasu jedynie mnie spowalniała. Musiałam podjąć decyzje czy użalam się nad tym projektem czy dążę do jego ukończenia. 


  Mimo, że kalendarz zaczęłam robić jeszcze we wrześniu, to czas nie jest dla mnie łaskawy. Pomysł podobał mi się potrzebowałam tylko dużej motywacji. Więc do dzieła. Całe szczęście, kiedy  udało mi się wydziergać wszystkie przody doznałam uczucia ulgi. Byłam przecież na półmetku. Należało teraz wyznaczyć sobie cel czyli datę do której chce się uporać z kalendarzem. Przyznam się też, że marzę, żeby go już skończyć i przystąpić do kolejnych projektów. 


  Kiedy zaczęłam robić tyły moich woreczków zaczęła się prawdziwa zabawa. Ponieważ chciałam aby każdy woreczek miał inny wzór, zaczęłam szaleć na punkcie wzorów wrabianych. Próbowałam sama siebie prześcignąć w pomysłach. To było jak wspinanie się po schodach do nieba przez łany obłoków, po drewnianych schodach w zwiewnej sukience. Pomyślałam, że  nie chcę stąd wracać. Wiec co będzie gdy skończę projekt. Czy schody się skończą, a łany znikną? Czasem za wszelka cenę nie chce skończyć projektu, który mnie zachwyca, bo etap tworzenia jest tym najbardziej rozwijającym, natchnionym i pełnym zaskakującej pomysłowości. Wydaje się, że żaden pomysł tego już nie przebije.  A wtedy znów siebie zaskakuje.


  Wzór, który chciałam umieścić na tyłach woreczków musiał być mały, a przy tym bardzo wyraźny. Najlepiej sprawdzają się więc wzory o wyraźnie zarysowanych szczegółach. Masywne, a jednocześnie obfite w detale. Dziś prezentuje sześc gotowych woreczków z których jestem bardzo dumna :).


  Mile podrażniona wyzwaniem Maknety myślę nad blogowym listopadem, kiedy zamieszczałabym wpis codziennie. Wciąż się waham, chociaż bardzo chciałabym się skusić.


John Jakes "Niebo i piekło" tom II czyli Trylogia "Północ i Południe"

  Dobiegła końca moja pełna wzruszeń przygoda z trylogią "Północ i Południe". Kiedy pomyśle o tym, że kiedyś miałam problem z przebrnięciem przez poszczególne tomy to z niedowierzaniem się uśmiecham. Nie miałam pełnego obrazu moich bohaterów dopóki nie poznałam całości. Moi dojrzali już przyjaciele tęsknią za przeszłością. Wielu z nich spotkała dotkliwa strata. Madeleine straciła Orriego, a George Constance. O ile Madelina starała się wrócić do życia, prowadząc poprzez pamiętnik rozmowy z Orrym, to George stracił jego sens. I nie ma się czemu dziwić. Bent, lekceważony przez wszystkich, pozostający mglistym wspomnieniem, nie zakończył jeszcze swojej zemsty. Zanim zabił Constance uzyskał od niej informacje dotyczące pozostałych członków rodziny Mainów i Hazardów i podążył tropem Charlsa Maina. Porwał jego syna i zamierzał go zamordować.

'"(...) każdy przeżyty przez nas dzień to głupi przypadek, nędzny melodramat, zachłanność, chciwość, niepotrzebne cierpienie." s. 8

  Na światło dzienne wychodzi również tajemnica pochodzenia Benta. Jego dziadek nie potrafiąc pogodzić się z tym, ze jego matka chce zacząć nowe życie dopuścił się gwałtu, którego owocem był Bent. 
  Madeline pożegna się z Orrym dopiero w momencie, kiedy przestanie pisać pamiętniki. Dlaczego to robi?

"Praca aż do bólu mięśni jest najlepszym lekarstwem na samotność, która należy do wielkich przekleństw rzuconych przez Boga na żyjących." s. 209

"(...) nigdy nie mamy gwarancji na szczęśliwe życie, a jedynie na życie...?" s.209

  Mogłabym ujawnić więcej, ale wątpię aby zachęciło to was do przeczytania tej cześć. Niech skuszą Was jednak moje podpowiedzi. Rodziny Mainów i Hazardów znów będą razem za sprawa małżeństwa dwójki bohaterów. Małżeństwa dla mnie niespodziewanego i stworzonego na bazie wspomnień i rozsądku. Nie ma tu magii, a jak dla mnie jedynie smutek. Ale nie jest to smutek zły, ale smutek nieodwracalnej utraty i próby ułożenia życia na nowo. Benta spotka zasłużona kara, która nie wynagrodzi jednak utraty bliskich, a Charles, czy on w ogóle przeżyje i będzie mógł się cieszyć dorastającym synem? Zapraszam do zagadkowego ostatniego tomu. 
  

"Ból bierze się nie tylko z otaczającego nas świata czy działań innych ludzi. Pochodzi z wnętrza. Powstaje gdy zrozumiemy, że spotkała nas porażka.
    Czujemy ból, kiedy uświadamiamy sobie, jak bardzo byliśmy głupi, bo myśleliśmy, że jesteśmy szczęśliwi.
  Ból wywołuje wiedza, że to co robiliśmy, było zawsze kruche i z góry skazane na niepowodzenie, a myśmy uważali, że jesteśmy absolutnie bezpieczni.
  Ból bierze się ze świadomości, że nigdy nie byliśmy bezpieczni i dlatego nigdy już bezpieczni nie będziemy. Bierze się też ze świadomości, że nie potrafimy już być naiwni. bierze się z wiedzy, że przestaliśmy w końcu być dziećmi." s. 283-284


12 komentarzy:

  1. Szalejesz Kokotku z tymi przepięknymi woreczkami:) bardzo fajny pomysł!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te adwentowe woreczki :) cudowny pomysł mam nadzieję, że uda Ci się go wykończyć i będziesz rada :) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja od kilku lat wieszam kalendarz bez dwóch woreczków, gdzieś niedokończone sobie leżą .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zdrowe podejście do tematu :D:D:D

      Usuń
  4. Jakie świetne te woreczki! Bardzo mi się podobają.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam za cierpliwość przy tak małej formie jak woreczki adwentowe z wrabianym wzorkiem

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak niewiele brakuje do końca, szkoda byłoby zrezygnować i nie dokończyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za wspaniały blog! Dzieki wpisowi u mnie trafiłam do ciebie i jestem zachwycona. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sześć woreczków, czyli połowa pracy za Tobą. Teraz pójdzie z górki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję i trzymam kciuki za finisz woreczkowy. Są śliczne. :)

    OdpowiedzUsuń