poniedziałek, 30 listopada 2015

Szalik dwustronny metodą double knitting


DOUBLE KNITTING ?=? DZIERGANIE W OKRĄŻENIACH


 Pierwszy dwustronny szalik jaki dziergałam robiłam w okrążeniach. Kiedy w połowie pracy zorientowałam się, że to nie jest metoda double knitting postanowiłam kontynuować czując delikatną porażkę. Jak mogłam przeoczyć tak ważną technikę? Najśmieszniejsze w całej sytuacji okazało się to, że czytałam o double knitting w tym samym dniu kiedy zaczynałam dziergać i myślałam, że moje rozumowanie było poprawne. Postanowiłam, że przy kolejnej okazji przetestuję  pominiętą metodę. Odpowiadając na wyżej postawione pytanie stwierdzam, że dzierganie w okrążeniach i double knitting nie są SYNONIMAMI. Jeśli się mylę wyprowadźcie mnie z błędu. 



POCZĄTEK ROBÓTKI

  Poznałam trzy techniki rozpoczynania robótki w przypadku double knitting. 
 Pierwsza z nich zakładała rozpoczęcie robótki w pierwszym kolorze i przerobieniu kilku rzędów, a następnie dołączeniu drugiego koloru (kłębek w pierwszym kolorze odkładamy chwilowo na bok) i przerobieniu takiej samej ilości rzędów. Następnie konieczne jest sprucie początku robótki wykonanego w pierwszym kolorze i nabranie wolnych oczek na drut. Robótka w tym momencie zostaje złożona na pół, a oczka z dwóch końców, znajdujące się na dwóch drutach nabrane naprzemiennie na trzeci drut. 
  Druga metoda zakłada przerobieniu osobno kilku rzędów w pierwszym kolorze i osobo w drugim kolorze. Następnie przykłada się dwie części robótki do siebie, tak żeby oczka prawe znajdowały się na zewnątrz i przy pomocy trzeciego druta nabiera się je naprzemiennie. Druga metoda wymaga zszycia robótki na początku.  


  Trzecia metoda, którą tym razem zastosowałam została opisana TUTAJ.




KONIEC ROBÓTKI ŚCIEG KITCHENER (ZAPRASZAM TUTAJ)

   Kiedy uda się już przebrnąć przez wyznaczoną liczbę rzędów czas na ostatnie szlify. To jedna z bardziej przyjemnych chwil. Aby wykonać etap łączenia oczek poprawnie należy rozdzielić oczka tak aby na dwóch drutach znalazły się odseparowane dwa kolory. Następnie łączymy za pomocą igły i nitki jednego koloru dwie warstwy. Dokładny opis znajduje się TUTAJ.




WYBÓR WZORU

  Tak jak zaplanowałam tylko końce szalika są bogate we wzór, natomiast środek to pojedyncze oczka kontrastowego koloru na jednolitym tle. Ponieważ dawno nie tworzyłam szalika metoda double knitting często się myliłam i zdarzało się, że moje oczy nie potrafiły odczytać wzoru spośród naprzemiennie ułożonych oczek. Prucie oczek w przypadku tej metody jest zniechęcające. Ale efekt końcowy wszystko wynagradza.




DANE TECHNICZNE

  Cały szalik powstał przy pomocy nitki podwójnej. Wybrałam druty proste 4 mm. Na początku nabrałam 26 oczek w kolorze różowym, a następnie dodałam 24 oczka w kolorze czarnym. Oczka brzegowe przerabiałam w każdym rzędzie zmieniając za każdym razem kolor. 
  Wymiary gotowego szalika 18 cm x 150 cm.



Czapka do kompletu (ZAPRASZAM TUTAJ)



niedziela, 29 listopada 2015

Czapka z wzorami wrabianymi


GDZIE SĄ GWIAZDKI ?

  Kiedy zaczynałam swoją przygodę z wzorami wrabianymi motyw gwiazdki była dla mnie najważniejszy. Myślę, że ma to związek z moimi wspomnieniami z Zakopanego, gdzie na małych straganach eksponowane były czapki ręcznie robione z tym własnie motywem. Marzyłam wtedy o takiej czapce, ale sama umiałam  wykonać zaledwie dzierganą prostokątną formę. Kilka lat później wróciłam do Zakopanego i KUPIŁAM CZAPKĘ...  ale bez gwiazdek. Po prostu chciałam mieć czapkę ręcznie wykonaną. 
   Późniejsze moje potyczki z wzorami wrabianymi zawsze kręciły się wokół gwiazdek, nie wyobrażałam sobie, abym mogła, a nawet chciała gwiazdki wyeliminować.
  W tym roku postanowiłam zrezygnować z gwiazdek na rzecz drobnych wzorków. Ale zanim w ogóle wpadłam na pomysł czapki z wzorami wrabianymi...

POSTAWIŁAM NA PATENT

  Włóczkożerny wzór miał sprawić, że kolejny komplet powstanie w błyskawicznym tempie, a ja będę mogła rozkoszować się myślami o szybkim finale. Ponieważ dostałam liczne włóczki i całkowitą dowolność przy wyborze wzoru, postawiłam na kolor różowy i biały oraz wzór pasków. Chyba nie ma nic prostszego. Jakie więc było moje rozczarowanie kiedy delikatne kolory sprawiły, że paski były blade i słabo widoczne.
  Tak naprawdę zanim wybrałam wzór patentowy myślałam o wzorach wrabianych, ale po porównaniu intensywności barw białej i różowej wiedziałam, że kolory będą  słabo kontrastować ze sobą.  
 Myślałam jednak, że w przypadku pasków biel i róż zyskają na intensywności. Niestety tak się nie stało i nastąpiło prucie. 



CZERŃ DLA DZIEWCZYNKI ?


  Pomyślałam o nietypowym jak dla mnie zestawieniu czerni i różu. Czarny nie jest jednak typowy. Z powodu dodatków jasnej nitki przypomina szary i nie jest przytłaczający. Delikatnie przygasił róż, ale go nie zdominował. Byłam zaskoczona tym nowym zestawieniem, tak różnym od preferowanego przeze mnie połączenia granatu i bieli. Efekt bardzo mi się spodobał.


POMPON

  
  Jako uwieńczenie czapki powstał pompon w nietypowy dość sposób przy użyciu szablonów z blachy, żyletki i szklanki. Cytując Filomenę z filmu "Tajemnica Filomeny" : "Na to bym nie wpadła Martinie nawet za milion lat."
  Dzięki zastosowanej metodzie w końcu nie  muszę wyrównywać nieregularnego kształtu, a pompon zyskał idealny wygląd. 
  Prawdziwe barwy włóczek są uwidoczniane w pomponie. 



sobota, 28 listopada 2015

Szalik z warkoczami




NOWY POMYSŁ NA SZALIK


  Po stworzeniu czapki (ZAPRASZAM TUTAJ) z wzorami warkoczowymi i oczkami zdejmowanymi postanowiłam pójść bardzo prostą droga i stworzyć do kompletu szalik przy pomocy oczek zdejmowanych. Nabrałam na druty kilkadziesiąt oczek i zaczęłam przerabiać ściągacz pojedynczy przerabiając oczka prawe z każdej strony tak jak oczka zdejmowane. Efekt był taki, że zaczęłam tworzyć szalik dwustronny w tempie ślimaczym. Nie zachwyciłam się tym nowym pomyłam. Nie był ani odkrywczy ani efektowny. Mój zamiar stworzenia szalika o pięknych prawych oczkach zderzył się twardo z rzeczywistością. Doszłam do wniosku, że tylko oczka zdejmowane prawe rozdzielone ściegiem dżersejowym lewym (ZAPRASZAM TUTAJ), daje spektakularny efekt. 

   Na zdjęciu ściągacz z oczek zdejmowanych. Ktoś widzi ściągacz?
W wyniku zdejmowania oczek nastąpiło zbicie ściegu i utworzenie robótki dwustronnej. PRUCIE !:)! Może zastosowanie oczek zdejmowanych z jednej strony daje lepszy efekt.


SZYBKA KONSULTACJA

  Nie toleruję byle jakich robótek, lubię jak mają duszę. Mimo, że miałam wykonać prosty szalik, postawiłam pokazać wzór w jaki zaopatrzyłam czapkę i zasugerować osobie zamawiającej, że być może szalik zaopatrzony w takie same warkocze będzie się ładnie komponował w komplecie. I udało się dostałam wolną rękę. 



DYLEMATY

  Zaczęłam zastanawiać się który wybór będzie najlepszy. W pierwszej wersji zakładałam ozdobienie brzegów szalika połówkami warkoczy. Przez środek szalik miał przebiegać cały warkocz, odseparowany od brzegów oczkami zdejmowanymi i ściegiem dżersejowym lewym. Jednak bardziej do gustu przypadł mi drugi pomysł. Otóż brzegi ozdobiłam oczkami zdejmowanymi, rezygnując z falistego kształtu. Dodatkowo umieściłam taki sam wzór pomiędzy dwoma warkoczami. 

JAK TO JEST Z TYM ŚCIĄGACZEM?

  Kiedy już miałam wszystko zaplanowane, zaczęłam robić szalik wprowadzając motyw i rezygnując ze ściągacza. Nawet stwierdziłam, że dorobię go na końcu, ale brakowało mi tej harmonii na początku robótki, kiedy krzyżowane oczka zostają okiełznane. Dlatego sprułam początek nabrałam 31 oczek i przerobiłam kilka rzędów ściągaczem. Następnie dodałam 10 oczek, tak aby szerokość  po krzyżowaniu oczek został bez zmian i zaczęłam wprowadzać schemat warkoczy. Kiedy zbliżyłam się do końca pracy przed zrobieniem ściągacza zmniejszyłam liczbę oczek do 31.  Dzięki temu robótka ma takie same wymiary na całej długości. Pozostało mi napięcie szalika i uwieńczenie sukcesu.


WYMIARY SZALIKA 18 CM X 158 CM


ŹRÓDŁO WZORU WARKOCZOWEGO

"400 splotów na drutach"






piątek, 27 listopada 2015

Pingu odsłona druga część II


    W pierwszej części opisałam jak postępowałam przy wykonywaniu spodu, tyłu, przodu i skrzydełek. Czas na kolejne elementy. Przechodzimy do głowy w obrębie której wprowadziłam nieliczne zmiany. Ujednoliciłam sposób redukowania oczek i dodałam kilka rzędów na czubku głowy. Głowę wykonałam w okrążeniach unikając tym samym zszywania. Dało mi to też większą kontrole nad modelowaniem jej kształtu.  Podobnie jak w przypadku innych elementów wykonanych włóczką Kotek w kolorze czarnym użyłam nitki podwójnej, ale w odróżnieniu od nich wybrałam druty 4 mm.



  Zmieniłam włóczkę z której zrobiłam dzióbek. Jest ona nieznacznie jaśniejsza (Himalaya) niż wcześniej użyta Mimoza.  Przy wykonywaniu tego elementu trzymałam się schematu a zmieniłam tylko sposób dodawania oczek, które wyrabiałam z oczka niższego rzędu. Daje to bardzo ładny efekt. Zrobienie oczu zostawiłam sobie na koniec.



  Z pojedynczej nitki włóczki Bonbon wykonałam stopy. Wybrałam ponownie druty 3 mm i jest to jeden z nielicznych elementów do których nie wprowadzałam zmian.



  Kiedy nadszedł czas na oczy dopadł mnie dylemat jak powinny wyglądać. Owalne czy okrągłe. Wyszywane, filcowe, dziergane? Opcji było kilka. Chciałam je wykonać w inny sposób niż poprzednio. Ostatecznie zdecydowałam się na wyszywane.



  Rozpoczynając pracę za pomocą szpilek przymocowałam papierowe szablony. Bardzo to ułatwia prace i daje możliwość umiejscowienia ściegu we właściwym miejscu. Wokół szablonów fastrygą zaznaczyłam kształt. W tym momencie mogłam się pozbyć moich papierowych pomocników. Następnie pod lupę wzięłam prawe oko. Na początku chciałam je obszyć za pomocą białej nitki ściegiem sznureczkiem. Po wykonaniu dwóch okrążeń tym ściegiem i trzeciego znajdującego się dodatkowo na nich, postanowiłam, że nie tędy droga. Musiałam pruć uważając aby nie uszkodzić czarnych oczek. Po kilkunastu minutach udało się. Przystąpiłam do pracy ponownie. Stwierdziłam, że tym razem wykorzystam łańcuszek. Z góry założyłam, że to się nie uda, dlatego zdziwiłam się, kiedy efekt mi się spodobał. Wystarczyło wykonać po dwa okrążenia łańcuszkiem w kolorze białym. Aby środek oka nie wyglądał jak dół wypełniłam go czarnym ściegiem łańcuszkowym.





Pingu maskotka



Tort z Pingu

środa, 25 listopada 2015

Szalik dwustronny i WDiC "Tajemnica Filomeny


  Dawno nie dziergałam dwustronnie i zdążyłam zapomnieć, że praca w takim wypadku nie może posuwać się szybko. Dostałam wolną rękę w wyborze wzoru i koloru oraz mnóstwo włóczek z których miały powstać szalik i czapka.


 Początkowo chciałam pójść na łatwiznę i zrobić komplet wzorem patentowym. Ale nagle zapragnęłam stworzyć coś naprawdę wyjątkowego i tak zabrałam się za dzierganie dwustronne. Wybrałam kolor różowy i szary z metaliczna nitką. Zaplanowałam, że jedynie końce szalika będą bogatsze we wzór, natomiast pozostała cześć będzie ozdobiona pojedynczymi oczkami w odmiennym kolorze niż tło. Oczywiście niezawodny w tej sytuacji jest naparstek dziewiarski. Próbowałam dziergać nawijając nitki na palce, ale ostatecznie poszłam krótsza droga i wybrałam naparstek, ponieważ do pracy z nim jestem przyzwyczajona. Stosuje go od trzech lat i jest to jeden z lepszych zakupów. Jeśli chodzi o moje marzenie posiadania miarki do drutów....(głęboki oddech). Dostałam... suwmiarkę. Na pocieszenie została na niej narysowana owca, która przypomina gąsienicę.  


  Zanim udało mi się poprawnie nabrać oczka na dwie strony szalika minęło półtorej godziny. Sama się zdziwiłam skąd biorą się moje trudności. Wciąż nie podobał mi się brzeg. Ponieważ najpierw nabrałam oczka w kolorze różowym, a następnie dodawałam szare, nie rozumiałam dlaczego krawędź tworzy dziwne kształty przeplatane dwoma kolorami. Miałam ochotę się poddać, ale czułam, że kiedy w końcu nabiorę oczka poprawnie wykonam krok milowy. Jak się okazuje ten szalik to same kroki milowe. W końcu jednak się udało i nabrałam oczka poprawnie. Nadszedł czas na wisienkę na torcie czyli wybór wzoru. Zrezygnowałam z gwiazdek, które już mnie tak nie zachwycają, a postawiłam na kilka drobniejszych wzorów. 


  Wrabianie wzoru też przebiega powoli, ale to zrozumiałe, bo robię przecież dwa szaliki zamknięte w jednym. Moją zmorą są oczka brzegowe. Zawsze mam dylemat czy w przypadku szalika dwustronnego przerabiać każde czy co drugie. W tym przypadku zdecydowałam się na pierwszą opcje. Jeśli macie ochotę na przygodę z double knitting zapraszam do wcześniejszych wpisów. 




WSPÓLNE DZIERGANIE I CZYTANIE
Martin Suxmith "Tajemnica Filomeny", Warszawa 2014, Prószyński i S-ka



  Nie koniecznie przepadam za filmowymi okładkami książek. Obok tej książki przechodziłam obojętnie kilkakrotnie, ale kiedy błądząc w księgarni nie znalazłam interesującej pozycji sięgnęłam po opis tej książki i już wiedziałam, że to lektura dla mnie. Jest to opowieść o poszukiwaniu matki i poszukiwaniu syna. Dwie osoby na rożnych kontynentach, które mimo ogromnej chęci spotkania nie mogą znaleźć informacji, która będzie punktem zwrotnym. 

"Przeznaczenie sprawia czasem, że ścieżki ludzi, których ze sobą styka, przecinają się więcej niż raz." s. 439

 Filemona spędziła ze swoim synem trzy lata, po których zmuszono ją do zrzeczenia się praw rodzicielskich. Te trzy lata mimo, ze spędzone w zimnych murach wśród zakonnic były dla niej najpiękniejsze. Uśmiech Anthonego i jego brzmienie pozostał w jej pamieć już na długie lata. W katolickiej Irlandii urodzenie nieślubnego dziecka skazywało matki na ogólne potępienie społeczne. Podważano ich prawo do bycia samotnym rodzicem, upodlano i utrzymywano w przeświadczeniu, że musza odpracować swoje winy. I tak Filomena pracowała w pralni, a kiedy opuściła mury klasztoru utrzymywała swoją historie w tajemnicy. 

"Stworzenie warunków do wykiełkowania tej miłości w tym miejscu wydawało się większym okrucieństwem niż zabranie noworodka tuz po urodzeniu." s. 33

  Jej Anthony, a właściwie Michael (imię nadane przez rodziców adopcyjnych) borykał się przez całe życie z kryzysem tożsamości i brakiem akceptacji samego siebie. Wciąż myślał o swojej matce i losie, który wyrwał go z korzeniami z rodzinnej Irlandii. 

Lepszy szubrawiec niż idiota, szubrawiec czasem robi sobie przerwę." s. 363

"(...) władza, Michaelu, to kapryśna kochanka.." s. 429

"(...)łatwiej przyszło mu się pogodzi z faktem, że umrze, niż przyjąć niepewność, która niosła ze sobą szansa na przeżycie." s. 468

Nie będę ujawniać wszystkiego. Zachęcam do przeczytania książki i do obejrzenia filmu. 

"Godzinę po lekcji zarezerwowano na szycie, cerowanie i robienie na drutach." s. 32

"Dziewczęta spędzały razem większość wieczorów, szydełkowały, robiąc sweterki dla dzieci, a maluchy spały w zestawionych ze sobą łóżeczkach, tak że widziały się nawzajem tuz po przebudzeniu." s. 50



wtorek, 24 listopada 2015

Pingu po raz drugi cześć I



  Długo od Pingu nie odpoczęłam. Powrócił do mnie jak bumerang. Pomyślałam, że skoro mam okazje zrobić drugiego Pingu to czas na doskonalenie projektu. W takim przypadku trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć. Przejrzałam zapasy i okazało się, że brakuje mi jedynie włóczki w kolorze czarnym i białym. Postanowiłam zrezygnować z włóczki Bonbon i zakupić Kotka. Jedynym elementem wykonanym z włóczki Bonbon będą stopy. 

  Włóczka Bonbon i Kotek charakteryzują się taką samą długością i grubością. Jednak włóczka Kotek jest bardziej zbita i mniej rozciągliwa. Jak dla mnie podwójna nitka włóczki Bonbon tworzy zbity ale nie ciasny splot na drutach 3 mm, natomiast podwójna włóczka Kotka jest za gruba na druty 3 mm, a praca z nią staje się niewygodna . Mimo wszystko nitka włóczki Kotek ma piękny intensywny kolor i jest gładka, natomiast Bonbon ma „chropowatą” strukturę i chyba to mi najbardziej przeszkadza. Ale to tylko moje fanaberie. 

  Rozpoczęłam jak zwykle od zrobienia spodu w kolorze białym. Niestety nie mam etykietki z tej włóczki ponieważ dopadłam w pasmanterii osamotniony motek bez oznaczeń. Mogę jednak stwierdzić, ze to prawdopodobnie Kotek. Pamiętając o tym co wcześniej napisałam wybrałam nitkę podwójną i druty 3 mm. Dlaczego? Otóż chciałam aby rozmiarami Pingu przypominał moją pierwszą maskotkę. Wiem, że miałam kilka dróg wyjścia. Mogłam wybrać nitkę pojedynczą, ale splot wychodził zbyt luźny jak na druty 3 mm. Gdybym wybrała mniejsze druty do pojedynczej nitki, wyszłaby mi jakaś miniaturka maskotki, a nie o to mi chodziło. Mogłam do nitki podwójnej wybrać grubsze druty, ale to oznaczało Pingu giganta. Więc została nitka podwójna i druty 3 mm.



  Do maskotek lepiej wybrać sztywniejszy splot w przeciwnym wypadku w trakcie wypychania splot będzie się zbyt luźno rozchodził. 
  Kolejno zabrałam się za tył na który wybrałam nitkę podwójną Kotka i druty 3 mm. Kilka zmian wprowadziłam w przypadku przodu. W pierwszej wersji do stworzenia jego elementów użyłam nitki pojedynczej Kotka w kolorze białym i Phil Coton żółtym, a w wersji drugiej zastąpiłam je nitką podwójną. Dzięki temu, że do wydziergania skrzydełek użyłam Kotka a nie Bonbon, uległy one wydłużeniu. Tym razem wykorzystałam druty 4 mm.





Pingu I (ZAPRASZAM TUTAJ)


niedziela, 22 listopada 2015

Poduszka Legia Warszawa



  Nadszedł czas na zakończenie kolejnego projektu. Ponieważ zdecydowałam, że w listopadzie będę umieszczała posty codziennie mobilizuje mnie to do szybszego prezentowania efektów pracy. Mam też nadzieje na uprzątniecie wszystkich wersji roboczych wpisów, czyli na wyprzątniecie szafy. W grudniu zapewne zrobię sobie przerwę przynajmniej mam taki zamiar. Wracając jednak do poduszki Legii…


  Po zakończeniu dwóch jej części: charakterystycznego dla klubu Legia Warszawa logo z przodu i liter CWKS LEGIA w odpowiadających barwach z tyłu, postanowiłam dorobić pas łączący w kolorze czarnym. Dzięki temu poduszka zyskała na objętości… aż za bardzo zyskała. Powstał z tego mały grubasek. Ponieważ włóczka to materiał rozciągliwy można zrezygnować z tego elementu. Wadą mojego projektu była podwójna ilość szycia.


Wymiary poduszki:
Ze względu na nieregularny kształt podałam dwa wymiary
Wysokość: 24 -31 cm
Szerokość: 23 - 27 cm
Grubość: 6 cm


 Kiedy planowałam stworzenie poduszki zakładałam, że pozbędę się zapasów zielonej włóczki Kocurek. Mimo, że wykorzystywałam nitkę podwójną włóczki, pozostał mi nadmiar z którego z powodzeniem mogę stworzyć czapkę. I zapewne to uczynię doskonaląc pierwotną wersję. Zastanawiałam się nad rękawiczkami z logiem Legii, ale po pierwsze nie mam tyle włóczki, a po drugie… po drugie właśnie zniknęło, po wpadłam na genialny projekt. Tylko, że teraz brakuje mi włóczki 

  Wciąż staram się doskonalić technikę dodawania i redukowania oczek. Czasem wychodzi mi to lepiej czasem gorzej.  W tej poduszce zależało mi, aby uniknąć wyrabiania oczek z czarnej obwódki przodu. Chciałam też uniknąć charakterystycznych ząbków w momencie gdy zieleń wchodzi na obszar czarnego. Pragnęłam aby czarna obwódka miała płynny kształt. Oczywiście nie udało mi się tego uzyskać na samej górze, ale tego raczej tłumaczyć nie muszę.


  Jeśli chodzi o modyfikacje tyłu to zmieniłam pierwotne położenie napisu CWKS. Jak wiadomo po wypychaniu poduszka się zaokrągliła. Obawiałam się, że pierwotne położenie napisu nie będzie wystarczająco widoczne, ponieważ umieściłam je zdecydowanie za blisko górnej krawędzie. Dlatego też już w trakcie pracy, zdecydowałam o jego obniżeniu. Moje litery maja wysokość  16 oczek a najwięcej rzędów darowałam kolorowi białemu.




Część Pierwsza - Poduszka Legia Warszawa
Cześć Druga - Poduszka Legia Warszawa