czwartek, 5 listopada 2015

Cześć III - Postępy przy kalendarzu adwentowym 7-12


  Przyznam, że od momentu, kiedy ukończyłam przody woreczków prace nad kalendarzem znacznie przyśpieszyły. Najbardziej motywuje mnie możliwość wyszukiwania wzorów, które według mnie sprawdzą się na małej powierzchni. Przeszukuje stare gazety i internet, a czasem sama eksperymentuję. Efekty tego są nieprzewidywalne.


  Dobrą decyzja była rezygnacja z nadmiernych ozdobników, które wprowadziłam w wersji testowej (ZAPRASZAM TUTAJ). Zdecydowanie lepiej prezentują się numery na jednolicie czerwonym tle. 


  Kalendarz adwentowy to takie spełnienie projektu sprzed dwóch lat (ZAPRASZAM TUTAJ), który nigdy nie doczekał się finału, ale jego poszczególne elementy stały się osłonkami na świeczki. W tym roku znajdę dla nich zapewne inne przeznaczenie.


  Jak już kiedyś pisałam cała walka o wzory na cześć tylnej jest podyktowana moim zamiarem umieszczenia woreczków na choince, kiedy czas kalendarza już przeminie. Być możne w tym roku wstrzymam się z przedwczesnym ubieraniem choinki.


  Jeśli chodzi o wciąganie nitek to zabieram się to tego etapu po zakończeniu każdego woreczka. Nie jest to uciążliwe, ponieważ w każdym woreczku mam do wciągnięcia jedynie 8 nitek. W porównaniu do moich wcześniejszych projektów, gdzie do ukrycia miałam np. kilkadziesiąt nitek, to praca przy pojedynczym woreczku jest przyjemnością. Zapewne byłoby to dla mnie utrapieniem, gdybym zostawiła wciągniecie wszystkich nitek na sam koniec. Każdorazowe wykończenie woreczka daje też poczucie satysfakcji i motywuje mnie do dalszej pracy. 


  W moich woreczkach dzięki zastosowaniu narzutów stworzyłam dziurki i początkowo przeciąganie przez nie wstążki było utrapieniem, ale od kiedy wykorzystałam do tego procesu największą igłę jaka posiadam i przewlekłam przez jej oczko wstążkę, wyeliminowałam kolejny problem.


 Początkowo do zawiązania woreczków planowałam użycie włóczki zamiast wstążki. Przyznam, że nie wyglądało to najlepiej. Za dużo włóczki w włóczce.  Kiedy porównałam to z efektem jaki daje wstążka wybór był oczywisty. Do każdego woreczka zużyłam około 30 cm wstążki. Ponieważ nie chciałam bawić się w dokładne mierzenie wstążki, przycinałam ją już po przepleceniu przez wszystkie dziurki. Czasem mam wrażenie, że sama utrudniam sobie pracę. 



  

7 komentarzy:

  1. Jakie piekne te woreczki! Zakochalam sie w nich!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł. Jakie to słodkie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne :-) Będziesz miała wspaniały kalendarz adwentowy :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładny i oryginalny kalendarz adwentowy.
    Jeżeli można - rada dotycząca wstążki: żeby nie snuły się nitki po ucięciu nożyczkami, można leciutko podtopić końcówki wstążki nad ogniem zapałki lub zapalniczki. W ten sposób "zasklepi" się końcówka i już nic się nie będzie snuło.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią skorzystam z Twojej rady :)

      Usuń
  5. Są prześliczne, a im ich jest więcej tym są śliczniejsze, zauważyłaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pełna podziwu dla tak superowych woreczków adwentowych ! Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń