niedziela, 1 listopada 2015

Książka inna niż wszystkie Debbie Macomber "Sklep na Blossom Street"

 "Mój wymarzony dzień rozpoczęłabym od filiżanki mocnej kawy i ciepłego croissanta. Następnie wybrałabym się  na spacer nabrzeżem.
- A potem?
-Robiłabym na drutach." s. 231


 Zacznę moją opowieść od przypadkowego odwiedzenia księgarni, gdzie wpadła mi w oko książka Nicholasa Sparksa "List w butelce". Nie dałam się jednak zwieść filmowej okładce tym bardziej, że wciąż pamiętałam moje rozczarowanie "Jesienną miłością". Z braku interesującej lektury zaczęłam jednak  czytać inną pozycje tego autora "I wciąż ją kocham" i byłam mile zaskoczona, że to da się czytać. Natychmiast pożałowałam, że nie złowiłam "Listu w butelce". Zapadła decyzja, że muszę naprawić ten błąd. Wspomnę, że mniej więcej w połowie "I wciąż ja kocham" zmieniłam zdanie i książka zaczęła mnie nudzić. Mam wrażenie, że Sparks ma jeden schemat bohaterów, ale tym razem nie będę się o tym rozpisywać.



 Wrócę do wydarzeń sprzed znużenia. Skierowałam kroki ponownie do księgarni, ale "List w butelce" odpłynął. Wtedy mnie to zmartwiło, ale zostało mi to wielokrotnie wynagrodzone. Skoro nie było "listu w butelce" to postanowiłam poszukać innej pozycji, przecież byłam głodna ciekawej książki. 
  Snując się pomiędzy regałami wyłowiłam "Sklep na Blossom Street" leżała na innych w wydaniu kieszonkowym i zupełnie nie przyciągała wzroku. Kiedy wzięłam ją do reki i przeczytałam fragment z tyłu, przypomniały mi się środowe spotkania czyli "Wspólne dzierganie i czytanie" i to, że niejednokrotnie czytałam o niej na innych blogach. Przyszła pora na to, żebym i ja poznała tą fascynującą historię. Jeszce się wahałam, odkładałam ją na miejsce, aż w końcu postanowiłam, że będzie moja. I jest moja...

"Nauczyłam się robić na drutach, kiedy przychodziłam na chemioterapię. Nabieranie kolejnych oczek daje poczucie celu i spełnienia. (...) Każdy kolejny splot  stanowił jakieś osiągniecie." s. 12

"(...) wzięła do reki kłębek włóczki. już samo trzymanie go dawało jej ukojenie." s. 63

"Zawsze kupujcie włóczkę wysokiej jakości. Kiedy inwestujecie czas i energie w wykonanie robótki, musicie pamiętać, że jeśli użyjecie byle jakiej przędzy, poniesiecie klęskę już przed rozpoczęciem pracy." s. 81

  Dlaczego nikt wcześniej nie zaznaczył, że to jest tak fantastyczna książka? Jak moja mała biblioteczka mogła się obejść bez tej pozycji? Zakochałam się w treści, zakochałam się w sklepie na Blossom Street. Ponieważ nadużywam już słowa "zakochałam się" przejdę do dalszych przemyśleń.  Książka ofiarowała mi wzruszenia i niewymuszone uśmiechy, nieprzewidywalne zwroty akcji i babskie plotki. Jest zaprzeczeniem tezy, że robótki ręczne to jedynie zapychacz czasu na ostatnie lata życia. Jestem pełna podziwu, że w tak niebanalny sposób można pisać o drutach i włóczkach. Być może nie poczułabym książki w ten sposób, gdybym sama nie robiła na drutach. Ale ponieważ robię, odnalazłam siebie. Z każdą z bohaterek coś mnie łączy i są to nie tylko robótki na drutach. Z pierwszą mam ochotę się śmiać, z drugą płakać, z trzecią wypić kawę, a z czwartą?



"W rekach osoby robiącej na drutach włóczka staje się pośrednikiem miedzy sercem a duszą." s. 188

"(...) nigdzie nie myśli się tak dobrze jak w otoczeniu włóczek." s. 373


"(...) moja przyszłość to wciąż niezapisana karta albo kłębek włóczki, z którego dopiero coś powstanie..." s. 431

  Zawsze poszukuje motywu robótek w czytanych książkach. Namiętnie zaznaczam cytaty. Ta pozycja wyczerpała moje wszystkie zapasy karteczkowe, a książka z powodu ich nadmiaru wygląda jak jeż. Przesadziłam zaznaczając każde zdanie gdzie pojawiło się słowo "druty" lub "włóczka".  Przypadkiem okazało się, że ta książka ma kontynuacje, czy może być coś piękniejszego?
  Gdybym chciała zapoznać Was z wszystkimi cytatami musiałabym przepisać połowę książki, dlatego wybiorę tylko kilka moich ulubionych.

"Doświadczenia z rakiem nauczyły mnie, że nic - a zwłaszcza życie - nie jest nam dane raz na zawsze." s.10

"(...) to, że nie znamy naszej przyszłości, jest błogosławieństwem, bo gdybyśmy ją znali, nie wzięlibyśmy odpowiedzialności za swoje życie i szczęście." s. 15

7 komentarzy:

  1. Ta autorka tez napisala " Skrawki zycia" polecam ja,wzielam udzial w akcji " wedrujaca ksiazka",polecam ja tez jest wspaniala,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie skończyłam ją czytać. Rzeczywiście okazała się równie dobra jak pierwsza cześć. Ciekawa jestem czy są dalsze części. Z chęcią kontynuowałabym tak ciekawie rozpoczętą przygodę.

      Usuń
  2. Czytałam obie !" Sklep" bardziej mnie wciągnął, chociaż i "Skrawki życia " przeczytałam z przyjemnością ( dla mnie też to "wędrująca książka")

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też zaznaczam! Im więcej karteczek tym lepsza książka. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że koniecznie muszę tę książkę przeczytać!
    Ja nie zaznaczam, ale lubię delektować się takimi perełkami myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z opisu na lubimy czytać, książka bardzo podobna do "Piątkowego klubu robótek ręcznych" . Obie wydane w podobnym czasie i ciekawa jestem czy któraś jest plagiatem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie muszę przeczytać pozycje wskazaną przez ciebie.

      Usuń