poniedziałek, 9 listopada 2015

Metamorfoza pufy



   Jest to jedna z szybszych metamorfoz jakie zdążyłam do tej pory przeprowadzić. Wszystko z powodu materiałów, które brałam pod uwagę jako potencjalnych elementów składowych. Zamiast dziergać pokrowce na pufy postanowiłam wykorzystać dostępne już fragmenty. A jak to się zaczęło?
  Stworzyłam kiedyś pokrowiec na fotel, który służył mi przez kilka miesięcy, a jego żywot zakończył się kiedy zalałam go moim ulubionym gorącym napojem. Przyczyną była oczywiście moja nieuwaga i potrącenie pełnego kubka świeżo przygotowanej kawy. Próbowałam jeszcze złapać chwiejący się kubek, ale efekt był jeszcze gorszy od zamierzonego, ponieważ przewrócił się on momentalnie. Ucierpiała klawiatura, która jeszcze przez jedynie dwie godziny sprawnie działała oraz mój pokrowiec na fotel.


  Kremowy pokrowiec i kawa to idealne połączenie, a najważniejsza w usuwaniu plan jest szybkość. Wiec na przekór nie zaprałam plam i dopiero po kilku dniach wrzuciłam pokrowce do pralki. Mocno się zdziwiłam, kiedy plamy zniknęły, ale postanowiłam, że pokrowce muszą  znaleźć się jak najdalej od kawy. Tym sposobem stały się wiekami pudełek na włóczki.
  Ponieważ pudelka wylądowały na strychu, żal mi było moich włóczkowych warkoczy. Dlatego wpadłam na pomysł stworzenia pokrowców na pufy. Musiałam jedynie dorobić fragmenty boków, ponieważ wymiarowo pokrowce były za małe. Mówią, że piorun nie trafia dwa razy w to samo drzewo. Zaledwie kilka godzin po tym jak zrobiłam pierwszy pokrowiec wylałam na niego wino. Sytuacja wyglądała bardzo podobnie jak z kawą. Chcąc ochronić pufę bez pokrowca przed zalaniem starałam się zatrzymać strumień wina, ale efekt był gorszy ponieważ zalałam biały pokrowiec. Akcja ratownicza była opóźniona również  z tego powodu, że stałam tyłem do stołu, a zanim zorientowałam się, że dźwięk przewracanego szkła nie wróży nic dobrego płyn zdarzył się rozprzestrzenić. A dlaczego potrąciłam stolik? Pracowałam właśnie nad kalendarzem adwentowym i schylałam się po wstążkę, która mi spadła. 
  Z tą plamą nie mogłam czekać. Nastąpiła natychmiastowa akcja zapierania i niby śladu nie ma, ale gdzie mam teraz siadać, żeby nic nie zalać?


5 komentarzy:

  1. Fajny pomysł.Ja zawsze świeże plamy posypuję solą i świetnie się spierają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy następnym razem coś wyleje sól będzie pod ręką.

      Usuń
  2. Na takim fajnym pufku żal by mi było siadać ;) a już na pewno nie pozwalałabym siadać w jeansach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten materiał już tyle przeszedł, że nie wiem czy może go spotkać coś gorszego.

      Usuń
  3. Na pufie warkocze prezentują się super

    OdpowiedzUsuń