piątek, 13 listopada 2015

Pingu i 5 lat bloga Eksperymenty z drutami



 Chyba nie mogłam wymarzyć sobie lepszego dnia na świętowanie niż piątek trzynastego. Nigdy nie wierzyłam w pechowość trzynastki. Ale przyznam, ze moja czujność była wyostrzona kiedy miałam numer 13 w dzienniku.
  Dokładnie pięć lat temu umieściłam pierwszy wpis na tym blogu. Stało się to kilka tygodni po tym jak bezpowrotnie utraciłam mój pierwszy blog. Ponieważ projekt o którym dziś napisze, to również projekt urodzinowy połączyłam dwie okazje. W świątecznej atmosferze zapraszam do krainy Pingu, maskotki, która była wykonywana w kilku etapach.



O mojej przygodzie z Pingu... (ZAPRASZAM TUTAJ)


ETAP I - SPÓD
Od tego się zaczęło. Była to pierwsza cegiełka, która została nienaruszona. Fundament całego projektu. Wykonałam go w kolorze białym modelując jego kształt przez dodawaniu i odejmowaniu oczek. Spód to jednocześnie siedzisko mojej maskotki.

ETAP II - TYŁ TUŁOWIA
Oczka nabierałam z tylnej krawędzi spodu. Początkowo wykonałam go czarną pojedynczą nitką zwiększając liczbę oczek o połowę. Myślałam, że dzięki tej metodzie Pingu będzie takim przytulnym grubaskiem. Był to jednak zabieg zbędny, ponieważ, włóczka sama w sobie jest rozciągliwa i w trakcie wypychania mogłam uzyskać taki sam przytulny efekt. Dlatego gotowy już tył prułam i w drugim podejściu wykonałam go nitką podwójną nabierając liczbę oczek sugerowanych przez oczka krawędzi spodu.



ETAP III - PRZÓD TUŁOWIA
Początkowo wykonałam go tak jak tył zwiększając liczbę oczek. Po tym jak sprułam tył musiałam spruć tez przód, który całe szczęście był w wykonany tylko w małym fragmencie.



ETAP IV - SKRZYDŁA
Jedyna problematyczną kwestią było wypychanie. Początkowo postanowiłam, że zszyje jedynie ze sobą dwa wydziergane fragmenty skrzydeł. Po pewnym czasie stwierdziłam, że niewielka ilość wypychała w skrzydłach, lepiej będzie komponować się z pozostałymi elementami maskotki.



ETAP V - GŁOWA
Zanim zakończyłam jej dzierganie skupiłam się na stworzeniu dzioba i oczu.



ETAP VI - STOPY
Początkowo zaplanowałam stworzenie ogromnych stóp  z  nitki podwójnej pomarańczowej włóczki. Ponieważ wyglądało to groteskowo zminimalizowałam swój projekt.


  Projekt wygląda na bardzo prosty, jednak został okupiony licznym pruciem. Samodzielne tworzenie maskotki daje jednak poczucie pokonywania własnych ograniczeń. Uwieńczeniem projektu był materiałowy szalik. I w takiej postaci Pingu powędrował do Filipa.






22 komentarze:

  1. Najlepsze życzenia "urodzinowe" :-) Śliczny Pingu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny! Wspaniały pingwin :-)
    Gratuluję rocznicy blogowania :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki on fajny!!!
    Gratuluję takich "urodzin" :)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczności Pingu. :)
    Gratulacje z okazji 5 rocznicy blogowania w tym miejscu.
    Życzę kolejnych rocznic i wytrwałości. Nim się obejrzysz stuknie dziesiątka. :)
    Sama 2 miesiące temu obchodziłam 10 rocznicę.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Udał ci sie ten pingwinek.Podobaja mi się robione na drutach maskotki, bo ja tylko szydełkiem robiłam .

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczny! Ale naczytałam się kiedyś o przygodach Pingu☺a książki jeszcze stoją na półce. Szkoda że wtedy nie pamiętałam że potrafię robić na drutach ☺wtedy taki Pingu byłby ulubioną maskotką mojego syna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa kiedy u Filipa skończy się fascynacja Pingu i pokocha inną bajkę :)

      Usuń
  7. Alesłodziak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jest przepiękny!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeeeju! Wyszedł perfekcyjnie! :) Wszystkiego dobrego z okazji blogo-urodzin! :) :) :) Więcej takich projektów!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pingu jest cudowny! A Tobie życzę wszystkiego najlepszego i kolejnych pięknych, owocnych lat blogowania :)
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  10. Pinguś maskotka jest jeszcze fajniejszy :D!!!

    OdpowiedzUsuń