środa, 4 listopada 2015

Pled z wzorami wrabianymi i WDiC


  Tym razem poważnie się waham czy nie wybrałam zbyt dużego projektu. Zaczęłam się zastanawiać czy mojej nowej robótce warto poświecić wiele godzin pracy licząc na efekt "wow". Zapewne dopiero w połowie pracy się do niej przekonam, jeśli w ogóle to nastąpi. Tymczasem będę nadal prowadzić moje rozważania. Ponieważ widziałam celowość moich kolejnych kroków wybrałam odpowiedni rozmiar drutów i przystąpiłam do bardzo wolnej pracy.
  Udało mi się zredukować zapasy włóczki z trzech pudeł do jednego. Jest to dla mnie powód do radości. Nadal jest to jednak za dużo, a ja chciałabym kupować kolejne motki bez wyrzutów sumienia i chciałabym mieć dla nich odpowiednie miejsce. Dlatego też postanowiłam wykorzystać włóczki, których mam najwięcej i stworzyć większy projekt. Kremowa włóczka pochodzi z niedawnego prucia i powiększyła moje zapasy. Gdybym zdobyła ją wcześniej na pewno stałaby się częścią narzuty z warkoczami (ZAPRASZAM TUTAJ). Ponieważ dopiero teraz jest w moim posiadaniu będzie częścią dekoracyjnego kocyka, oczywiście jeśli projekt się powiedzie.

  Do tego projektu wybrałam druty z żyłką 6 mm. Nie mam zaplanowanych wszystkich wzorów, które chce "namalować drutami", postanowiłam jednak, ze nie będę wybierać gwiazdek, które do tej pory były moimi ulubionymi. Moje myśli kieruje raczej w stronę wzorów powtarzanych i mniejszych niż gwiazdki. Być może w ten sposób sprawę, że kocyk będzie odpowiedni nie tylko na zimowe wieczory. Na drutach mam 200 oczek, ale dzięki naparstkowi dziewiarskiemu praca, mimo że powoli, jednak posuwa się do przodu. 
  Mam większe zapasy włóczki kremowej, dlatego obawiam się, że w pewnym momencie mogą mnie spotkać przykre niespodzianki w postaci braku włóczki. Jest też wersja optymistyczna, zakładająca, że zapasy włóczki są na tyle duże, że dam rade stworzyć z nich jeszcze poduszkę. Musze wypośrodkować swoje emocje i liczyć jak zwykle, że wszystko się uda. 
  A co jeśli się nie uda? Wtedy będę myślała nad moja robótka w celu nadania jej nowego przeznaczenia. Mam nadzieje, że wyrzucenie do kosza będzie ostatecznością :)


Wspólne dzierganie i czytanie
Nicholas Evans "W pętli"


  Sięgnęłam po kolejną książkę autora "Zaklinacza koni" i ponownie nie zawiodłam się. Poznałam siłę natury i spokój niezaludnionych terenów. Głównych bohaterów mogłabym nazwać "Zaklinaczami wilków". Osamotnionych i przy tym silnych, bezkompromisowych. Kiedy los wilków staje pod znakiem zapytania tylko nieliczni będą chcieli je ocalić. Przeważą interesy, pozycja społeczna. Sam tytuł oznacza nie tylko pułapkę dla zwierząt, ale tez pułapkę dla ludzi, którzy przez wiele lat tępili wilki, potem próbowali je uratować, a teraz ponownie chcą ich się pozbyć. Ingerencja w naturę czy to kiedykolwiek kończy się dobrze?

"(...) na zwierzętach bardziej można polegać niż na ludziach.(...) Nieskończenie przewyższały ludzi, jeśli chodzi o wzajemna lojalność i poświecenie, z jakim wychowywały młode." s.52

  Jąkający się Luck i Helen ze złamanym sercem. Dzieli ich różnica wieku, plotki miejscowych i ojciec Lucka - zatwardziały farmer, który w wilkach widzi tylko zagrożenie. Ale tych dwoje łączy też fascynacja wilkami, wspólne chwile w pozornie odciętej od świat chatce, pod którą niebawem pojawią się niezauważone i niosące złą wróżbę ślady. Ale nie będą to ślady zwierząt.  Lucka i Helen łączy też widok księżyca nad spokojną taflą jeziora, poszukiwanie sygnału z nadajników założonych wilkom zagłuszane tak naprawdę przez nieme sygnały wysyłane przez nich samych.

"(...) w najgorszym wraku Bóg zostawia chociaż ziarno nadziei." s. 143

 Książka do samego końca trzyma w napięciu i wzrusza. Jest napisana w sposób niebanalny i nieszablonowy. Żałuje tylko, że tak mało czasu poświecono samym wilkom. Ich rytuałom i zachowaniom... ale może jest to materiał na następna książkę.

"-Dlaczego ludzie tak nienawidzą tych zwierzaków?
-Wilków? nie wiem, Może za bardzo podobne są do nas. Patrząc na nich, widzimy samych siebie: istoty zdolne do miłości i troski, żyjące w stadach, ale czasem pełne morderczej pasji." s. 423


9 komentarzy:

  1. I znów powstaje coś pięknego. Powodzenia w dzierganiu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zabraknie włóczki to sięgniesz po kolejny pasujący kolor z zapasów i powstanie coś innego a równie interesującego ! Tej pozycji nie czytałam !

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio tez mam faze na wrabiane wzory - choć robię przerywniki ;) :) trzymam kciuki za projekt

    OdpowiedzUsuń
  4. Pled zapowiada się ciekawie :). Wierze, że projekt zakończysz sukcesem i niebawem pochwalisz nam się pięknym pledem :D!!!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ będziesz miała piękne przykrycie ;) Nie wychodziłabym spod takiego :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pled zapowiada się ciekawie, życzę wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zimowe kolorki Iwonko, będę obserwować postępy prac, bo zapowiada się ciekawie. Ksiązka najwyraźniej godna poczytania. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. To może zamiast pledu kilka poduszek? Ale nie, pled, zdecydowanie, bo piękny będzie.

    OdpowiedzUsuń