Rękawiczki z jednym palcem

Tak wiele pomysłów... 

  Rękawiczki należą do moich ulubionych robótek na drutach. Wśród tych, które zrobiłam do tej pory były ozdobione wzorami norweskimi, warkoczami, bąbelkami. Przerabiałam je z szalików, swetrów, czapek, a moje pierwsze rękawiczki powstały z oczek przekręcanych (przyznam, że nie był to zamierzony efekt).
  Dlaczego rękawiczki należą do moich ulubionych robótek? Jednym z wielu powodów jest szybkość ich wykonania. Przy dobrej organizacji czasu potrafię wykonać je w ciągu jednego dnia, przy złej praca przeciąga się do tygodni (do takiej robótki już ciężko powrócić). Mimo że praca przy rękawiczkach wymaga użycia kilku drutów, technika ta nie jest trudna do opanowania. Pozwala to unikać szycia, a jak dla mnie jest to cudowne rozwiązanie. 
   Ściągacz robiony w okrążeniach zawsze wygląda estetycznie. W przypadku tych rękawiczek zdecydowałam się na krótki ściągacz, efektownie wygląda również ściągacz wywijany. Zastanawiałam się kiedyś nad zrobieniem rękawiczek pozbawionych ściągacza, jednak zdecydowanie zrezygnowałam z takiego rozwiązania. Moje rękawiczki ozdobiłam wzorem warkoczowym, który od lat należny do mich ulubionych. 
  Rękawiczki robię najczęściej na drutach 4 mm lub 4,5 mm. Decyduję się również na nitkę podwójną włóczki, dzięki czemu uzyskuję grupy splot. 
  Dziś zabieram się do kontynuowaniu pracy nad sweterkiem. Dzierganie przebiega bardzo wolno, ponieważ wybrałam cienką włóczkę i druty w małym rozmiarze. Musze więc uzbroić się w ogromne pokłady cierpliwości i nawet nie biorę pod uwagę możliwości prucia. Marzę już jednak o momencie w którym skończę ten pracochłonny projekt i będę mogła sięgnąć po szybszą robótkę.
  W tym roku postanowiłam skupić się na tworzeniu swetrów. Następny w kolejce będzie zapewne prosty bez zbędnych ozdobników, wykonany z cieplutkiej wełny. Już kusza mnie druty, aby nabrać oczka na ten nowy projekt. Powstrzymuje mnie jednak fakt, że mój czerwony sweterek miał być bazą, na podstawie której będę wykonywać kolejne. Czuję, że niebawem będę miała kilka niedokończonych projektów :).

Fragment rękawa

Szydełkowy koszyk



   Nareszcie... skończyłam koszyk. Po wielu pruciach i zmianach koncepcji udało się i koszyk zaczął spełniać swoją funkcję czyli przechowuje nadwyżki włóczki, a jednocześnie jest elementem dekoracyjnym. Włóczka z której tworzyłam koszyk zawiera kilka kolorów, które w gotowej robótce powinny utworzyć paski. Bardzo chciałam, aby paski w koszyku były równe. Niestety ten rodzaj włóczki nie gwarantuje takiego efektu. Kolor kończył się w dowolnym momencie rzędu i tworzył wrażenie przypadkowości. Mimo wszystko dokończyłam ten zwariowany koszyk i bardzo szybko sprułam. 
 Postanowiłam, że aby osiągnąć zamierzony efekt będę musiała ciąć włóczkę. Nie było to rozwiązanie idealne, ponieważ czułam, że dewastuję swój materiał. Musiałam jednak zdecydować się na taki krok. W momencie kończenia okrążenia i przy niewystarczającej ilości włóczki na kolejne, decydowałam się na zmianę koloru. Z tej całej przygody zostało mi kilka skrawków różnych kolorów. Wymagało to też wciągania większej ilości nitek, ale z tym się już pogodziłam.
 Podoba mi się zestawienie kolorów w tej włóczce, dzięki nim powstał wielobarwny, ale jednocześnie stonowany koszyk. 

Dane techniczne:
włóczka: Bernat Blanket 100 % polyester, 300 g/ 201 m
dno koszyka: szydełko 7 mm
pozostała część koszyka: szydełko 6 mm
wzór: słupki

Zanim powstał koszyk...
Pierwszą planowaną robótką z tej włóczki był mały dywanik. Wykonywałam go półsłupkami i kiedy był już prawie gotowy zdecydowałam, że nie podobają mi się w nim dwie rzeczy, a mianowicie wymiary i przypadkowe przechodzenie kolorów. Postanowiłam go spruć i stworzyć kolejny, ale większy dywanik. Kiedy moja włóczka przeistoczyła się już w motek, zapomniałam o dywaniku i zrobiłam koszyk. Czuję jednak, że gdzieś w moich zapasach drzemie włóczka, gotowa na ten niedokończony projekt. 


Opaska ...



  W Nowy Rok wchodzę z nadzieją i radością...
  Z nadzieją, bo liczę, że na stałe wrócę do blogowania. Odkryłam na nowo, jaką radość sprawia mi robienie na drutach. Jak inspirujące jest tworzenie nowych projektów oraz obserwowanie jak przez te lata zmienił się blogowy świat. Świat w którym ręcznie robione rzeczy wyszły z niszowych projektów do ogólnego użytku. Niestety stał się to też  świat przywłaszczania projektów, kreowania siebie na autora. Mimo wszystko miło jest mi gościć w tym świecie. Miło mi gościć Was na moim blogu.  
  Szukam tej jednej iskierki, która potrafi rozpalić ciemność, która przykuje uwagę i zapomni o mroku. Dlatego w ostatnich tygodniach więcej pruję niż tworzę. Odnajduję ścieżki dawno zasypane i uczę się na nowo. Przypominam sobie jak to jest otulić się sobą. Przeżywam cudowne chwile słuchając "Wondeful tonight".
 Wracając z tej krainy marzeń, nucąc w rzeczywistości, stworzyłam opaskę. 

Dane techniczne: 
- druty 6,5 mm
- włóczka WOOL AND THE GANG, 100% recycled wool, 80 m/ 100 g
- próbka - nie jest wymagana,
- użyte wzory: patentowy i półpatentowy
- ilość nabranych oczek: 17 (w tym 2 oczka brzegowe),

  Do wykonania opaski wybrałam wzór patentowy i półpatenowy (ten znajduje się na prawej stronie opaski). Po wykonaniu zamierzonej długości należy w dowolny sposób zszyć opaskę.